Loading...

Lech Legia wszystkie bramki

1,183 views

Loading...

Loading...

Loading...

Rating is available when the video has been rented.
This feature is not available right now. Please try again later.
Published on Nov 18, 2012

Legia Warszawa odniosła bardzo prestiżowe i przekonujące zwycięstwo w Poznaniu. Podopieczni Jana Urbana rozbili Lecha na jego terenie 3:1 (3:0).
Bramki: Bartosz Ślusarski 74 - Jakub Kosecki 11, Jakub Wawrzyniak 14, Miroslav Radović 32
W Poznaniu od kilku dni o niczym innym się nie mówiło, jak o zbliżającym się szlagierze 12. kolejki ekstraklasy. Kibiców nie odstraszyły wysokie ceny wejściówek (od 50 do 80 złotych), wszystkie sprzedano na długo przed meczem. Spotkanie Lecha z Legią obejrzało 40 632 widzów, co jest rekordem frekwencji w obecnym sezonie.

Ponad 40-tysięczna publiczność przeżyła jednak spore rozczarowanie. Legioniści w ciągu pół godziny zaaplikowali poznaniakom trzy bramki i emocje praktycznie się skończyły. Trafienie Bartosza Ślusarskiego w końcówce spotkania był tylko "golem na otarcie łez".

Mimo przekonywującego zwycięstwa Legii, trudno jednak mówić o jednostronnym pojedynku. Goście po prostu niczym rasowy bokser wypunktowali lechitów. Każdy błąd defensywy, a tych gospodarze popełniali sporo, był bezwzględnie wykorzystywany przez podopiecznych Jana Urbana. Być może jedną z przyczyn takiej postawy był brak kontuzjowanego Manuela Arboledy, którego zastąpił Marcin Kamiński. Uczestnik Euro 2012 grał bardzo niepewnie.

Już w 10 min. Jakub Kosecki w sytuacji sam na sam idealnie przerzucił piłkę na Jasminem Buriciem. Lechici nie zdążyli się otrząsnąć, a indywidualną akcję lewą stroną boiska przeprowadził Jakub Wawrzyniak. Rafał Murawski biernie się przyglądał jak obrońca reprezentacji Polski uderzył precyzyjnie w tzw. długi róg.

Lechici "doszli do siebie" wrócili do gry po 20 minutach i mieli szansę zdobyć kontaktowego gola. Ślusarski w przeciwieństwie do rywali, nie imponował skutecznością. Wręcz przeciwnie - pudłował na potęgę, choć podania od partnerów miał znakomite.

Bramka padła za to dla Legii - Miroslav Radovic podobnie jak wcześniej Wawrzyniak, miał bardzo dużo swobody na lewej stronie, nieatakowany przez nikogo wbiegł w pole karne i praktycznie postawił kropkę nad "i".

Po zmianie stron goście usatysfakcjonowani wysokim prowadzeniem oddali pole rywalom, ale Lech miał tylko przewagę w posiadaniu piłki. Sporo akcji Kolejorza kończyło się przed polem karnym rywali, defensorzy Legii skutecznie też zastawiali pułapki ofsajdowe.

Nadzieje gospodarzy odżyły w 74. min - po ładnej akcji Karola Linetty i Huberta Wołąkiewicza, w końcu przełamał się Ślusarski. Lech podkręcił tempo, momentami zamykał przeciwnika na jego połowie, ale wynik nie uległ zmianie.

Loading...

When autoplay is enabled, a suggested video will automatically play next.

Up next


to add this to Watch Later

Add to

Loading playlists...