Loading...

Manhattan "Szanowni Państwo, przed śmiercią źle się czułem"

9,716 views

Loading...

Loading...

Rating is available when the video has been rented.
This feature is not available right now. Please try again later.
Published on Apr 20, 2014

All Rights Reserved
DRAW Records 2014

Manhattan:
Jakub Czubak (The Car Is On Fire, Queer Resource Center)
Borys Dejnarowicz (Newest Zealand, CNC, ex-The Car Is On Fire)
Michał Hoffmann (Afro Kolektyw)
Szymon Lechowicz (Sorja Morja, ex- Damiano CZ)
Piotr Maciejewski (Drivealone, CNC, ex-Muchy)
Jakub Sikora (Crab Invasion, ZaStary)
Michał Stambulski (Microexpressions, CNC)
Mateusz Tondera (Armando Suzette, Die Flöte)

Muzyka - Manhattan
Tekst - Michał Hoffmann (gościnnie: Manhattan)

Nagrań dokonano w We Love Music Studio, oraz zaciszu wielu domowych studiów w całej Polsce. Wszystkie głosy oraz instrumenty nagrane przez Manhattan.

Gościnnie udział wzięli:
Magdalena Karpińska (głos)
Michał Pruszkowski (trąbka)

Mix & mastering - Piotr Maciejewski, Drivealonelab

***

"Szanowni Państwo, przed śmiercią źle się czułem"

W historii tej nie będzie mnie
Chyba że chcesz, pojawię się
I zanim ten nadejdzie dzień
Zostanę z tym, co dzisiaj wiem

Te dzwony i te biedne głuche wróble
Na schodach katedr, muszę, więc je lubię

Weź mnie gdzie ich dźwięk nie dojdzie nas

Świadomość uciekła mi
Pomóżcie uwięzić ją
Za wcześnie aby przejść przez drzwi
W końcu tunelu są i lśnią

proszę, błagam, poker, pasjans, proszę, błagam, ciemno, jasno...

A ja na fali nostalgii tak chciałem pójść wstecz
Zmuszono mnie jednak bym zmierzał wprzód
Choć w sumie jedno i drugie to kierunek śmierć
Niedługa, najprostsza z możliwych dróg

Kolejna i znów

Rozglądam się abstrakcyjny jak fizyczny wzór
Świat mnie utracił i tym gorzej z nim
Tylko gdzie pogubił nuty na moją cześć chór
Gdzie małej kobiety potężny syn

Pamiętam arka szła na dno
Coś wrzeszczał bosman, wiosła w dół
Jeszcze jej nie zjadł bezmiar fal i palcem mogłem zatkać ją
Lecz mnie przeraził rozmiar szkód

Pamiętam twój parszywy los
Oliwny gaj, Niagarę łez
I swoją rejteradę hen i proszę zrozum wreszcie to
Bo miałem żonę i dzieci też

Zatem zapraszam ostateczny sąd
A więc zapraszam ostateczny sen
Już apelacji brak

Ach owszem, mogłem cię przytulić
Być powinienem bardziej czuły
Ach owszem, mogłem złożyć urząd
I powinienem jeszcze dużo

Późno już
Nie naprawię dziś nic (późno już)
Nie naprawię już nic (późno zbyt)

Sędziów świat barwi tęczą mnie ciemnych farb
Skradłem, skorzystałem, wiem
W pieśni mej fałszywy dźwięk
Drga, nie raz i nawet nie dwa, co za wstyd
Wciąż od zapalonych strzech
Dzieli mnie przynajmniej metr
Jedne krok, jeden gest
Zetrzyjcie z czół swych mars, nie mam żadnych szans
Arbitrów tłum a ja sam, ich żar topi w wódce lód

Mieć jedno życie i tyle spraw
Jedno, a tak mało lat
Chcę problem - jest, a chcę szczęście - nie
Zbyt łatwo zmieniam się

Więc błagam, modlę się
W górę unoszę wzrok
Daj mi choć jeden dzień
Daj mi choć jeden rok

Mieć jedno życie i tyle spraw
Jedno, a tak mało lat
Tak wiele chcę, a tak mało wiem
Zbyt szybko zmieniam się

Rabbi nauczał by zakat dać
Więc może wejrzy na mój wątły spryt
Zawsze dzieliłem wśród meneli bank
Bo miałem kiedyś być jednym z nich

Te dzwony i te biedne głuche wróble
Na schodach katedr, muszę, więc je lubię

Ach, tysiąc prac, boże zły
I tysiąc prób po kres dni

Duch, powietrzny stwór
Opuszcza korpus na czas
I nie przebije go nóż
Auto do mlecznych dróg
Zamówiłem sam
Mogłoby przyjechać już
A grzyb w todze chce truć
Pójdę gdzie rozkaz gna
Choćby do smoły pod grunt
Duch, powietrzny stwór
Opuszcza korpus na czas
I nie przebije go nóż

Mało będzie i tak
Ile żyć mi dasz
Skończę nisko swój bieg
Osądzony skryj twarz
Już brzask, obudź się

To był sen

***

Label: http://www.drawrecords.com/
https://www.facebook.com/drawrecords
Studio: http://www.facebook.com/wereallydolov...

Video illustration by We Love Music Studio.

Loading...

When autoplay is enabled, a suggested video will automatically play next.

Up next


to add this to Watch Later

Add to

Loading playlists...