Upload

Loading...

Kiev 21 II 2014 / Internal Troops of Ukraine captured / conveyed / released by Euromaidan

2,449

Loading...

Loading...

Transcript

The interactive transcript could not be loaded.

Loading...

Loading...

Rating is available when the video has been rented.
This feature is not available right now. Please try again later.
Published on Feb 20, 2014

Te okutane w tureckie sweterki bidoki o przerażonych twarzach, to nie ewakuacja poprawczaka pod Sewastopolem. To "żołnierze" wojsk wewnętrznych, których autokar został pojmany przez #Euromaidan tuż przy barykadzie na ul. Hreszczatyk w centrum Kijowa. Nie wiadomo, co tam robił.

Osobą, która liczy ich jak bydło wchodzące do zagrody, jest Petro Proszenko, "Król czekolady", oligarcha sprzyjający Majdanowi. Sytuacja może wyglądać nieprzyjemnie, ale zapewniam, że dla tych chłopaczków to ulga. Przez długi czas trwali w niepewności co do swojego losu, widząc przez szyby autokaru rozwścieczony tłum, i oddzielający ich od niego kordon równe nieprzychylnego m "Prawego Sektora".

Wreszcie kazano im się rozebrać z mundurów, w które w swej łaskawości ufundowało im (w przeciwieństwie do sowitego żołdu, sadząc po zapadniętych policzkach) Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Ukrainy. Majdan zabrał im mundury. Dostali swetry i spodnie, a zaraz potem wyprowadzono ich w szpalerze do oddalonego o ok 2 km klasztoru, gdzie czekał na nich widoczny na zdjęciu, inny autobus. Przez całą drogę szli ze spuszczonymi głowami, a na ich często dziecięcych twarzach rysowało się przerażenie

- Nie bójcie się, powiedzcie jak Majdan was potraktował! - to najczęściej spotykane hasło, które wykrzykiwano w ich stronę. Byli podnoszeni na duchu, ale i obrzucani wyzwiskami. Szedłem w kordonie, który ich eskortował.

Poroszenko, który pojawił się na miejscu, swoim autorytetem miał gwarantować, że chudzinkom nic się nie stanie. Pomyślcie, że ich dowódca jeszcze wczoraj rano posyłał ich na zdeterminowanych bojowników. Wojska Wewnętrzne zawsze idą jako pierwsze, zawsze przed zwyrolami z "Berkutu", którzy nawet nie trzymają szyku. To oni stoją godzinami w szpalerach, na mrozie i deszczu, podczas gdy tłuściochy w bało-czarnym moro czekają na rozkaz do pałowania i strzelania.

- Rozumiem ich. Sam w 1980 roku byłem w jednostce 3600 komandosów, która mała być zrzucona na Polskę w momencie interwencji przeciw bandytom z "Solidarności" - mówi mi Igor z Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów - Strzelałbym, jasne, mój politruk trzy razy w tygodniu wmawiał mi, że "S" wiesza komunistów. Dlatego doskonale rozumiem, co mają w głowach te chłopaki - dodaje.

O Igorze jeszcze Wam opowiem, bo to ciekawa historia. Razem z nim poznałem Stepana Braciunia z KUN. Ale to już historia bardziej skomplikowana. Sprawdźcie kto to i czekajcie na dalsze teksty. Znajdziecie je:

twitter.com/wojciechmucha
facebook.com/muchamikroblog

Tekst i kamera: Wojciech Mucha / Gazeta Polska Codziennie

Loading...

When autoplay is enabled, a suggested video will automatically play next.

Up Next


Sign in to add this to Watch Later

Add to

Loading playlists...