Jak dobrze być śmierdziuchem, tak tak tak.
I nie myć się wcale, o nie nie.
Bo śmierdziucha nikt nie ru - leci mucha.
Bo śmierdziucha nikt nie ru - sza.
Majtki zasikane, spodnie też zasrane.
Skarpetki śmierdzące, smrodem walące.
Ręce nie umyte, zęby zepsute.
Gęba obita i psychika zryta.
Jak dobrze być śmierdziuchem, tak tak tak.
I nie myć się wcale, o nie nie.
Bo śmierdziucha nikt nie ru - leci mucha.
Bo śmierdziucha nikt nie ru - sza.
Włosy lepiące, łojem śmierdzące.
Ubranie nie prane, całe zasrane.
Byty zaśmierdziałe, przegnite całe.
A dupa zafajdana, oj dana, oj dana.
Jak dobrze być śmierdziuchem, tak tak tak.
I nie myć się wcale, o nie nie.
Bo śmierdziucha nikt nie ru - leci mucha.
Bo śmierdziucha nikt nie ru - sza.
La la la lala, la la la.
La la la lala, la la la.
La la lala, la la la la.
La la lala, la la la la.
Jak dobrze być śmierdziuchem, tak tak tak.
I nie myć się wcale, o nie nie.
Bo śmierdziucha nikt nie ru - leci mucha.
Bo śmierdziucha nikt nie ru - sza.
Cza cza cza!