PL

Loading...

Mirosław Raźniak - eksmisja na śmierć

7,984 views

Loading...

Loading...

Rating is available when the video has been rented.
This feature is not available right now. Please try again later.
Published on Apr 25, 2008

EKSMISJA NA ŚMIERĆ
Kiedy go wynoszono z mieszkania przypiętego pasami do fotela, bo ciało jego było bezwładne i ciągle spadał, ważył 38 kilogramów. Widać było, że przegrał walkę z rakiem. Lekarka pogotowia prosiła, żeby go nie eksmitować, bo ten człowiek umiera. Komornik, który niejedno widział i niejedno błaganie i złorzeczenie słyszał, zawahał się. Zadzwonił do Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Może jednak dać spokój? Nie, odpowiada urzędnik WAM, wykonać eksmisję!
Mirosław Raźniak z mieszkania przy ulicy Błonie w Mińsku Mazowieckim pojechał prosto do szpitala, a jego meble i cały dobytek rzucono do klitki gdzie z powodu małej powierzchni piętrzyły się aż po sufit. Nazywają to mieszkaniem socjalnym. Nie wiemy, co wtedy myślał. Bo z powodu raka tchawicy i krtani już nie mógł mówić. Porozumiewał się z pielęgnującym go bratem pisząc. I już się nie dowiemy, bo następnego dnia zmarł.
Wojsko nie zabiło Raźniaka. Oni go tylko kazali wywlec konającego z domu. Spieszyli się. Chcieli zdążyć go ukarać za to, że nie płacił czynszu. Mieli rację, czasu było niewiele. Mało brakowało, a umknąłby egzekucji komorniczej, umierając we własnym łóżku. A jeżeli jednak tam w środku tego wątłego ciała, które przywiązano pasami do fotela tliła się świadomość?
Przed Wojskową Agencją Mieszkaniową płoną znicze postawione przez Mińszczan, warszawskich lokatorów, zapłakane kobiety, mężczyzn zaciskających pięści. Taki znicz może się do końca wypalić jak to bywa w dniu Wszystkich Świętych, gdy stawiamy je na grobach. Kiedy już jednak płomień ledwie pełga, ktoś może wpaść na pomysł, żeby go zdmuchnąć, bo przecież i tak wkrótce zgaśnie. Kiedy stamtąd odeszliśmy, ktoś na pewno je zgasił.
Ludzie umierają, kiedy wezmą ostatnią wypłatę i uświadamiają sobie, że przez pozostałe ranki na emeryturze nie będzie, dokąd pójść. Pewien obywatel Najjaśniejszej RP dowiedział się, że odebrano mu prawo do renty, położył się spać i już nigdy się nie obudził. Śmiertelna choroba to zmagania ze śmiercią. Lekarze mówią, że do tej walki, tej najważniejszej i najcięższej potrzebna jest wola życia, gigantyczna motywacja. Raźniaka nie zabiła Agencja, nie zabił go komornik. Odebrali mu tylko motywacje do dalszej walki ze śmiercią. Wobec tego, co mu zrobiono śmierć wydała mu się lepszą opcją, jakimś wyjściem, a może wręcz wybawieniem?
Panowie z Wojskowej Agencji Mieszkaniowej, panie komorniku i wy wszyscy, którzy dajecie swoje przyzwolenie powtarzając jak mantrę, że „trzeba było płacić czynsz" -- jesteście gorsi od śmierci.
Teraz jest już tylko smutek, bo umarł człowiek, a wraz z jego śmiercią umarło coś bardzo ważnego. Szacunek dla ludzkiego życia w najbardziej katolickim kraju Europy. Jego bezdomny brat go pochowa, a my idąc w kondukcie żałobnym opłakiwać będziemy Raźniaka i ludzkie sumienie, które przy okazji też umarło, a może tylko przycupnęło przerażone w kącie?
Może się obudzi i tysiącami głosów zażąda, żeby już nigdy więcej. Żeby poszli precz nieczuli urzędnicy, których przed odzyskiwaniem mienia nie powstrzymuje ani świętość życia ani majestat śmierci. Gdyby Mirosław Raźniak mieszkał w lokalu komunalnym, spółdzielczym albo prywatnym, chroniłaby go ustawa o ochronie praw lokatorów. Tylko w mieszkaniach należących do WAM, lokatorzy są pozbawieni swych praw. Do dzisiaj można było tego problemu nie widzieć dość ostro. Jednak Agencja postarała się by już każdy zrozumiał, że jest to sprzeczna z Konstytucją dyskryminacja. Nie może być lepszych i gorszych lokatorów, bo wszyscy obywatele RP są równi wobec prawa.
Istnieją w naszym życiu dwie moralności. Jedna to moralność banków, giełdy, komorników i firm windykacyjnych. Ich moralność każe nam się wstydzić, gdy zabraknie na czynsz czy spłatę odsetek. W myśl tego handlowego dekalogu Wojskowa Agencja Mieszkaniowa miała rację, bo działała zgodnie z zasadami wolnego rynku.
Druga to moralność ludzka z różnych religijnych i filozoficznych źródeł czerpana. To ona sprawia, że jesteśmy wciąż cywilizacją. To dzięki niej są rzeczy, których robić nie wolno. I nie trzeba wcale zaglądać do ustaw, żeby o tym wiedzieć. W Mińsku Mazowieckim te dwa porządki zderzyły się ze sobą. O tym, który z nich wygra zdecyduje nasze działanie albo nasza bierność.
Piotr Ikonowicz

Loading...


to add this to Watch Later

Add to

Loading playlists...