Coma - Cisza i Ogien Live (Stara wersja)
Uploader Comments (LennyValentino9191)
Top Comments
-
Ja sam poznałem po raz pierwszy wersję "Hipertroficzną".
Dlatego pewnie wolę tamtą wersję, wszystko jest bardziej dopracowane.. ale tutaj jest ten stary wokal Roguca, który tak uwielbiam, charyzmatyczny i zachrypnięty, świetny miał głos wtedy.
Szkoda, że Comę poznałem dopiero po wyjściu Hipertrofii, chętnie znalazłbym się na ich koncertach sprzed pierwszej płyty jeszcze. :)
All Comments (31)
-
Z resztą, ZSWAŚZ również posiada swoją wersję jeszcze sprzed PWZM, gdzie również jest ogromna różnica między tą płytową wersją. :)
-
Wersja koncertowa zawsze jest szybsza, więc nie wiem o co takie wielkie halo. Komu się wersja albumowa nie podobała, ten niech sobie słucha płyty live, gdzie ten utwór wypada genialnie. Poza tym niezależnie od zalet tego wykonania (mniejsza maniera Roguca), trzeba być głuchym, by nie słyszeć że momentami jest po prostu totalnie nieczysto ;-)
-
Zgadzam się, najlepsza! Pamiętam ten czas, kiedy nikt nie znał Comy, a oni grali to na swoich koncertach razem z Wronami i Piosenką pisaną nocą :)
-
najlepsza solówka polska jaką słyszałem!!! a utwór brak słów
-
ta wersja jest pierwsza i najlepsza. jak zazwyczaj bywa :)
-
Osobiście podobają mi się oba wykonania. :-) mimo tego że wersja z hipertrofii była pierwszą którą usłyszałem.
-
Ja bym o porównanie pociągnął w drugą stronę- jak mówił inżynier Mamoń- mnie się podobają melodie, które już kiedyś słyszałem....
Jeśli ktoś wcześniej usłyszał i polubił ta wersję, przeżyje ogromne rozczarowanie słuchając wersji z "Hipertrofii"- oczekuje tego co już zna i lubi, a tu nowa wersja, choć świetnie dopracowana muzycznie, gitarowo, jest zupełnie pozbawiona dawnej energii, dzikości, żywiołu, ciągnie się jak flaki z olejem, i zwyczajnie usypia....
-
ja nie mam w zwyczaju chwalić się jakim to nie jestem fanem, znam Comę od wydania "Pierwszego wyjścia z mroku", czyli krócej niż wielu. Ale ta wersja naprawdę jest nieporównanie lepsza niż z "Hipertrofii"...to bez dwóch zdań. Może nie muzycznie, nie gitarowo, ale w warstwie wokalnej, niebo i ziemia, do tego jest przede wszystkim szybsza, energetyczna, po jej wysłuchaniu, nowa wersja brzmi jak flaki z olejem.
-
Wersja z Hipertrofii jest lepsza, bardziej dopracowana, przemyślana i dobitniejsza. W tej wersji wokal jakiś taki nie tego, solówka bez siły i w ogóle jakoś tak jakby anemicznie. Wcale nie źle, podoba mi się, ale mimo wszystko na Hipertrofii wypada to "bardziej".
Chociaż z drugiej strony... gdybym to usłyszał na żywo jeszcze przed powstaniem Hipertrofii też byłbym do tej wersji przywiązany i gadałbym, że jest lepsza. Ludzie już tak mają, strasznie lubią się chwalić od jak dawna są fanami.
Ja jako stary fan Comy, jestem przyzwyczajony do tej wersji i uwazam ze jest najlepsza :)
LennyValentino9191 2 years ago 22