Na naszych oczach odchodzi do historii budynek dworca PKS. Cenny przykład architektury modernistycznej, o który nie zadbały władze miasta, można już oglądać jedynie na zdjęciach - pisze Marta Kołacz, Stowarzyszenie Bydgoskie Przedmieście
W obliczu tego barbarzyństwa trudno jest siedzieć bezczynnie i milczeć. Jak to możliwe w mieście, które stara się o tytuł stolicy kultury? Jak opowiadał kilka miesięcy temu konserwator wojewódzki Sambor Gawiński, „To wynika z nieświadomości. Część mieszkańców traktuje ją (architekturę modernistyczną) jako całkowicie bezwartościową. Toruń eksponuje architekturę średniowiecza, reklamuje się kapitalnym hasłem «Gotyk na dotyk ». I być może w ten sposób zupełnie nieświadomie krzywdzi obiekty międzywojenne, które również mają wielką wartość". („Jak ratować międzywojenny modernizm Torunia?", „Gazeta", 7 września 2007 r.). Czyżby w tej grupie nieświadomych mieszkańców miasta byli też miejscy urzędnicy? Jak mamy okazję się przekonać, żaden z miejskich zabytków nie może czuć się bezpiecznie, albowiem nie są w stanie objąć ich nadzorem organy konserwatorskie. - Niestety, nic w tej sprawie nie mogłem zrobić - mówi konserwator miejski Lech Narębski („Stary dworzec PKS obraca się w gruz", „Gazeta" 2 lipca 2008 r.). - Służby ochrony zabytków nie są w stanie zająć się każdym starym budynkiem, poza tym wpisanie na listę zabytków nie gwarantuje, że obiekt przetrwa. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której wydam decyzję o takim wpisie. Inwestor czy właściciel zacznie się odwoływać, potem zwlekać z jakimikolwiek pracami renowacyjnymi, aż konstrukcja zawali się sama - twierdzi dzisiaj Sambor Gawiński. Niepokojącymi wydają się słowa wypowiadane przez urzędników. Czyżby więc nie istniała ochrona dla zabytkowych budowli miejskich? Kto ponosi odpowiedzialność za wydanie zgody na rozbiórkę modernistycznego dworca? Nie ulega wątpliwości, że pozwolenie na bezwarunkową rozbiórkę dworca to decyzja błędna. Obydwaj konserwatorzy zgodnie podkreślają wartość artystyczną budynku. Dlaczego jednak nie znalazł się nikt, kto mógłby w porę rozbiórkę zablokować? Rodzi się podejrzenie, miejmy nadzieje nieuzasadnione, że miasto jest bezradne wobec licznych ostatnio przykładów podpaleń, rozbiórek czy też świadomego doprowadzania do ruiny zabytkowych obiektów. Zgadzamy się z konserwatorem wojewódzkim, że wpis do rejestru zabytków nie jest wystarczającą formą ochrony, o czym świadczą przykłady np. z Bydgoskiego Przedmieścia (Krasińskiego 15a, Mickiewicza 20). Jednakże w obliczu dziejącego się na naszych oczach wandalizmu na zabytkowej tkance Torunia apelujemy o rozpoczęcie konstruktywnej dyskusji, dzięki której uda się wypracować skuteczne formy ochrony i nie dopuścić do podobnych sytuacji w przyszłości. Ciekawostką jest to, iż budynek dworca (przed wojną salon Fiata) należał do zamożnej toruńskiej rodziny Kuczyńskich. Obecnie ich rodzinna willa przy ul. Mickiewicza 20 również popada w ruinę i stanowi doskonały przykład bezradności służb konserwatorskich (budynek jest wpisany do rejestru zabytków). Modernizm jest cenionym i pełnoprawnym stylem architektonicznym, takim jak gotyk, barok, secesja, i z powodzeniem stanowić może atrakcję turystyczną. Budynki z okresu międzywojennego, m.in. w Toruniu, miały symbolizować odradzające się państwo polskie, a wiele z nich (budynków) zostało zaprojektowanych przez uznanych architektów. Na koniec rodzi się pytanie: czy nowa stacja benzynowa będzie architekturą wystarczająco atrakcyjną, by mieszkańcy Torunia za 80 lat chcieli jej bronić?
Marta Kołacz, Stowarzyszenie Bydgoskie Przedmieście (Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń )
Zajebię skurwysynów którzy dopuścili się gwałtu na toruńskim zabytku w stylu art deco. Jeszcze wam stanie w gardle ta stacja benzynowa i market netto, zgraja durnych dylatantów. Banda pojebów.
jajcara 3 years ago 9
szok.nie chce mi się wierzyć że tego budynku już nie ma. zabytek który powinien być pod nadzorem konserwatorskim poszedł w zapomnienie. na miejscu rozebranego budynku powstanie stacja benzynowa. skandal!!!
duszynski 3 years ago 6