Jak to na urodzinach bywa, dzieciaki musiały się wreszcie nieco spocić. Idealną do tych zastosowań okazała się być płyta z soundtrackiem z Akademii Pana Kleksa (dzięki Kaczy!), która wycisnęła z dzieciaków nieco ognia. Później standardowo już odbyła się mała sesja z EyeToyem, która chyba bardziej zmęczyła nas, obsługujących toto rodziców, niż brykające dzieciaki, którym czasem trzeba było pomagać. Ogólnie zaś - krótko ale w miarę intensywnie.
Link to this comment:
All Comments (0)