A teraz coś z zupełnie innej beczki. Kilkanaście lat temu miałem okazję spędzenia kilku godzin w Londynie. To moja osobista tragedia. Znaczy, że tylko kilka godzin, tylko jeden film w aparacie i niecałe 10 funtów na "szaleństwa" (a może to było niecałe 7 funtów?). Jak sobie pomyślę czego NIE widziałem... ech!
Wybaczcie może nie pasujący do zdjęć podkład muzyczny, ale absolutnie nie mogłem się oprzeć - "The Liberty Bell" (march), kompozycja J. Ph. Sousa z 1893 r.
Some 15 years ago I visited London. My personal tragedy it was. Meaning I had only few hours, 36 pictures to take, few pounds to spend.
As for the soundtrack, perhaps an american military march is not the best choice, yet somehow I couldn't resist it, not knowing why.
Link to this comment:
Video Responses
All Comments (0)