Jacek Dehnel i Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki byli gośćmi drugiej w tym sezonie odsłony cyklu "Port Literacki po godzinach". Podczas spotkania z czytelnikami przeczytali fragmenty swoich nowych książek, tomów Rubryki strat i zysków oraz Imię i znamię.
Dużą salę redakcji Biura Literackiego szczelnie wypełnili wielbiciele twórczości obu autorów. Bywalcy Portowych spotkań nie tylko słuchali - wierszy oraz krótkich laudacji Pawła Kozioła i Piotra Śliwińskiego - mieli też okazję podziwiać rysunki Jacka Dehnela podczas otwartej tego samego dnia wystawy.
Pierwsza godzina należała do Jacka Dehnela, który dyskutował z Pawłem Koziołem o swojej dawnej i teraźniejszej poezji. Kiedy panowie skończyli, Dehnel, zapraszając na scenę drugiego bohatera wieczoru, powiedział: "Nie ma w Polsce poety lepiej czytającego swoje wiersze niż Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki".
I rzeczywiście, po krótkim wstępie Piotra Śliwińskiego, Dycki po swojemu zahipnotyzował publiczność - szeptał, melorecytował, kołysał się w takt poezji, wplatając między wiersze intymne wyznania. Po kilkunastu intensywnych minutach i niespodziewanym "bisie" w sali rozległy się brawa.
Link to this comment:
All Comments (0)