Okulary dla Stuarta

Loading...

Sign in or sign up now!
Alert icon
Upgrade to the latest Flash Player for improved playback performance. Upgrade now or more info.
123 views
Loading...
Alert icon
Sign in or sign up now!
Alert icon

Uploaded by on Dec 29, 2011

Centrum Leczenia Zeza dr Beata Kaczmarek (http://leczeniezeza.pl),

Uzyskaliśmy zgodę na obublikowanie filmu w celach edukacyjnych dzięki Children's Eye Foundation (Fundacji na rzecz leczenia wzroku dzieci), z którą współpracuje.



Nasz synek, Stuart, zaczął nosić okulary na miesiąc przed swoimi trzecimi urodzinami. Gdy miał dwa latka, zauważyliśmy, że staje bardzo blisko telewizora. Kiedy biegał, wydawało się, że przedmioty za szybko się do niego zbliżają, przez co nie mógł w porę wyhamować. Wpadał na różne rzeczy, gdy chodził, ale przypisywaliśmy to jego młodemu wiekowi!

Ktoś z rodziny zasugerował, że powinniśmy zbadać mu oczka, jako że nie były oglądane przez lekarza od czasu bilansu dwulatka wykonanego u pediatry. Znalazłam okulistę dziecięcego w Internecie i umówiłam nas na wizytę. U synka zdiagnozowano poważną dalekowzroczność w obojgu oczu oraz niedowidzenie w lewym oczku (tzw. „leniwe oko"). Okulistka pochwaliła nas, że wcześnie zauważyliśmy nieprawidłowość i zapewniła, że mądrze zrobiliśmy przyprowadzając Stuarta na badania, mimo że nie mieliśmy pewności, czy problem w ogóle istnieje. Wyjaśniła również, że 80% dzieci wyrasta z dalekowzroczności, gdy osiągają wczesny wiek szkolny.

Lekarka powiedziała nam, że „leniwe oko" dostrzeglibyśmy prędzej czy później, gdyż oczy synka stopniowo zaczynałyby patrzeć krzywo i w końcu Stuart miałby zeza! Brak leczenia w przypadku mało używanego oka może doprowadzić do trwałej ślepoty.

Przepisano okulary i efekty były natychmiastowo widoczne. Pierwszy raz kiedy Stuart włożył okulary, spojrzał na mnie i wykrzyknął z wielkim uśmiechem na twarzy: -- Widzę cię, mamusiu! -- Wreszcie okulista dziecięcy przyjmujący bliżej naszego miejsca zamieszkania przepisał plasterek, którym mieliśmy zaklejać Stuartowi prawe oczko, to zdrowe, tak aby jego mózg „obudził się" i zaczął pracować nad poprawą funkcjonowania „leniwego" oka. Przyczepiany do okularów plasterek był dla Stuarta źródłem męki. Po sześciu miesiącach prób powiedzieliśmy lekarzowi, że chcielibyśmy spróbować kropelek, o których słyszeliśmy i czytaliśmy. Okulistka przepisała jedną kroplę z atropiną do zdrowego oczka, do aplikowania codziennie, raz dziennie. Działanie atropiny polega na rozszerzeniu oka. Zamazuje obraz ze zdrowego oka na kilka godzin w ciągu dnia, tak aby chore oko „włączyło się" i zaczęło działać. Oko pozostaje rozszerzone średnio przez okres jednego tygodnia po zaprzestaniu stosowania kropli. Poza odrobiną dyskomfortu w momencie aplikacji oraz pewnej wrażliwości oka na bezpośrednie, rażące światło słoneczne, krople spisywały się na medal!

Przy kolejnej wizycie okazało się, że ostrość wzroku chłopca zmieniła się z 20/200 na 20/80, co można by przyrównać do sytuacji, w której wzrok człowieka dorosłego uznanego prawnie za niewidomego, nagle poprawia się do tego stopnia, że człowiek ten może prowadzić samochód!
Kontynuowaliśmy podawanie kropel i po upływie czterech tygodni przyszliśmy do kontroli. Pomiar ostrości wzroku wykazał wynik 2/50. Podawaliśmy więc krople już tylko trzy razy w tygodniu i dwa miesiące później przyjechaliśmy znów na wizytę kontrolną. Wyniki badań były tak dobre, że na dwa miesiące zupełnie zaprzestaliśmy stosowania kropelek. Ostatnio okazało się jednak, że „leniwe" oko troszkę się pogorszyło, więc wróciliśmy do zakraplania go trzy razy w tygodniu. To normalne dla dziecka w wieku Stuarta (już prawie pięć lat) i wiemy, że nadejdzie chwila, kiedy będziemy mogli zupełnie odstawić kropelki. Ostrość wzroku w prawym oczku to teraz 20/20 przy dalekowzroczności z jego okularami.

Jesteśmy ogromnie wdzięczni za doskonałą opiekę, jaką zostaliśmy otoczeni przez naszych lekarzy. Byliśmy świadomi, że operacje, a nawet ślepota, są realnym zagrożeniem, więc jesteśmy bardzo szczęśliwi, że otrzymaliśmy skuteczną pomoc, zastosowaliśmy się do zaleceń lekarzy i odnieśliśmy sukces! Okulary synka to dla niego prawie jak dodatkowa część ciała i nigdzie nie rusza się bez nich. Kropelki do oczu to drobna niedogodność i cieszymy się, że posiadamy je jako broń w walce o dobry wzrok. Stuart jest radosnym, pewnym siebie i bardzo aktywnym przedszkolakiem.

Po raz pierwszy dowiedzieliśmy się o Children's Eye Foundation (Fundacji na rzecz leczenia wzroku dzieci), gdy zauważyliśmy kalendarz „Miej na oku na swoje oczy" wiszący w gabinecie u naszego lekarza. Sama świadomość istnienia Fundacji daje poczucie ogromnego komfortu, gdyż wiemy, że zawsze możemy liczyć na poradę i wsparcie. Wiele nocy spędziłam na czytaniu opowieści innych rodzin na internetowej stronie Fundacji, dowiadując się więcej o chorobie synka, a także o tym, czego mogę się spodziewać.

  • likes, 0 dislikes

Link to this comment:

Share to:
see all

All Comments (0)

Sign In or Sign Up now to post a comment!
Loading...

Alert icon
0 / 00Unsaved Playlist Return to active list
    1. Your queue is empty. Add videos to your queue using this button:
      or sign in to load a different list.
    Loading...Loading...Saving...
    • Clear all videos from this list
    • Learn more