Wielkie Pomorze przedstawia: Łazęgi z Czarnego Szlaku

Loading...

Sign in or sign up now!
Alert icon
Upgrade to the latest Flash Player for improved playback performance. Upgrade now or more info.
421 views
Loading...
Alert icon
Sign in or sign up now!
Alert icon

Uploaded by on Apr 20, 2011

Łazęgi z Czarnego Szlaku to prawdziwi weterani gatunku określanego tym mianem. Chociaż sami niechętnie widzą swoją twórczość w takiej szufladce -- twierdzą, że określenie to stało się zwykłym chwytem reklamowym, mającym za zadanie sprzedać jak najwięcej płyt Starego Dobrego Małżeństwa. Łazęgi to autentyczne podziemie krainy łagodności -- nie mają na koncie żadnego oficjalnego wydawnictwa, wśród fanów zespołu krążą jedynie nagrania z występów festiwalowych, a także (tych dużo więcej) z ogniskowych jam sessions, z których Łazęgi słyną jak Bieszczady długie i szerokie. Nie spotkacie ich w dużych salach koncertowych ani snobistycznych klubach. Ale możecie się spodziewać ich naprędce zaaranżowanego występu na polach namiotowych Wetliny, Ustrzyk Górnych czy Wołkowyji. ŁzSC nie grają dla pieniędzy i splendoru, ich muzyka jest dla prawdziwych włóczęgów, umęczonych całodzienną wędrówką, ma przenieść magię górskich szczytów do ogniskowego kręgu. „Kiedy Łazęgi grają, mielonka smakuje jak kaczka nadziewana pomarańczami" powiedział kiedyś o zespole Krzysztof Mieszkowski, gitarzysta SDM.

Łazęgi założyło dwóch gitarzystów: Jacek Maczkarski Zbyszek Sąpień-Wrotyński. Ten pierwszy pochodzi z Lichenia k. Konina, drugi urodził i wychował się w Niemirówku k. Zamościa. Spotkali się w 1987 w uniwersyteckiej ławie (obaj kontynuują studia pedagogiczne na Wyższej Szkole Pedagogicznej w Koszalinie). Szybko połączyła ich podobna wrażliwość i miłość do gór. Jacek i Zbyszek rozpoczęli próby -- początkowo bardzo nieregularne. Z tego okresu pochodzą największe przeboje grupy: „Po prostu wyjedź w Bieszczady", „Wertepy (w dal)". Po debiutanckim występie w stołówce akademickiej (jeszcze jako „Jacek & Zbyszek") dołączył do nich Krzysiek Kley z Zielonej Góry, który od tego momentu jest perkusją Łazęg. Wkrótce panowie napotkali na swej drodze dwóch studentów Szczecińskiego Seminarium Duchownego: Remika Sierakowskiego i Dominika Waligórę. Od tego momentu można mówić o Łazęgach z Czarnego Szlaku. Chociaż pod tą nazwą wystąpili dopiero w 1988 na festiwalu Bakcynalia w Lublinie. Tym występem zyskali sobie szacunek publiki i organizatorów. Od tego momentu Łazęgi zaczynają pojawiać na każdej ważniejszej imprezie z poezją śpiewaną: Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Turystycznej „Kropka" w Głuchołazach, Ogólnopolskim Turystycznym Przeglądzie Piosenki Studenckiej „BAZUNA", Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Studenckiej „Wiosenna Giełda Piosenki" w Siedlcach i wielu, wielu innych. Wszędzie skutecznie czarowali publiczność swoimi występami, zabierając ich w niesamowitą wycieczkę po górskich szlakach. To chyba jedyny zespół, który potrafił festiwalowe sceny przeobrazić w ogniskowy krąg i wywołać w każdym słuchaczu niepowtarzalne poczucie wspólnoty i miłości. Po pierwszych sukcesach przyszła jednak refleksja -- Jacek, Zbyszek, Krzysiek, Remik i Dominik coraz częściej czuli się jak maszynki zarabiające pieniądze dla organizatorów festiwali. Im samym nigdy nie chodziło o zarobek -- jak mawia Jacek: „liczył się tylko ten moment, kiedy gramy proste A-dur, c-moll, G-dur i zaczynamy śpiewać o tych najważniejszych dla nas sprawach: miłości, przyjaźni, lojalności, górach. A ludzie chwytają się za ręce i zaczynają śpiewać z nami. Pieniądze niszczyły magię, a to ona była naszym celem". Dlatego też Łazęgi przeniosły swoją działalność do podziemia. Poza sezonem grywają w małych klubach całej Polski, od maja do połowy października wędrują ze swoimi gitarami i grzechotkami od szczytu do szczytu. Wieczorem zawsze chętnie zaśpiewają „Wertepy" za puszkę mielonki.

Muzycznie Łazęgi -- wbrew pozorom -- nie ograniczają się do prostego, ogniskowego grania. Chociaż nigdy nie odżegnywali się od swych korzeni, z czasem w ich kompozycjach zaczęły pojawiać się elementy folku. Wprawny słuchacz z łatwością odnajdzie w ich piosenkach zbuntowany klimat pierwszych protest-songów. Łazęgi mówią też otwarcie o swych fascynacjach ruchem hippisowskim -- w zestawie koncertowym pojawia się choćby „Riders on the storm" The Doors, inne utwory niejednokrotnie kończą się ekstatycznymi i niespodziewanymi solówkami, czasami Łazęgi zapuszczają się w kompozycje rodem z płyt Velvet Underground. Łamią schematy, odważnie eksperymentują, ale na chwilę nie zapominają o najważniejszym elemencie swych występów: magii.

  • likes, 0 dislikes

Link to this comment:

Share to:
see all

All Comments (0)

Sign In or Sign Up now to post a comment!
Loading...
Alert icon
0 / 00Unsaved Playlist Return to active list
    1. Your queue is empty. Add videos to your queue using this button:
      or sign in to load a different list.
    Loading...Loading...Saving...
    • Clear all videos from this list
    • Learn more