Bezpański pies przez kilka miesięcy biegał po wsi. Część mieszkańców go dokarmiała, część go się bała. W końcu dwóch mężczyzn zabrało zwierzaka do lasu. Tam jeden z nich go zastrzelił.
Maleniec to niewielka wieś w województwie świętokrzyskim. Kilka miesięcy temu pojawił się tam bezdomny pies, którego zaczęli dokarmiać mieszkańcy. Ale inni bali się go i uważali, że jest niebezpieczny, szczególnie dla dzieci. Mówią, że nie jeden raz prosili o interwencję urząd gminy.
- Czekaliśmy, aż pojawi się ktoś, kto adoptuje psa -- mówi Leszek Kuca, wójt gminy Ruda Maleniecka. -- Cały czas czyniliśmy wysiłki, żeby go znaleźć.
Chętny do adopcji okazał się mieszkaniec gminy, kierowca szkolnego busa. Wsadził do niego psa i razem z miejscowym leśniczym, pełniącym także funkcję radnego gminy, wywiózł zwierzaka do lasu. Towarzyszył im trzeci, młody mężczyzna.
- Kierowca powiedział, że zabrał z leśniczym psa do lasu, żeby go obejrzeć, a kiedy go wyprowadzili z samochodu, ktoś do niego strzelił -- mówi Rafał Łyżwa z Prokuratury Rejonowej w Kielcach. -- Leśniczy mówił, że pies go zaatakował i musiał go zastrzelić.
Z tych zeznań obaj się wycofali, gdy swoją wersję opowiedział trzeci uczestnik, 24-letni pan Norbert. Okazało się, że pies był spokojny i od razu po wyprowadzeniu z samochodu został zastrzelony, a potem zakopany w lesie.
Leśniczy ma dobrą opinię, przełożeni uważają go za dobrego pracownika i spokojnego człowieka. On sam usprawiedliwiał się tym, że podejrzewał u psa wściekliznę. Jednak na tych terenach od sześciu lat wścieklizny nie stwierdzono, a Bogdan Konopka z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Kielcach podkreśla, że gdyby takie podejrzenie pojawiło się w umyśle leśniczego powinien on zawiadomić Inspektorat, a w żadnym wypadku nie zabijać zwierzęcia i samemu zakopywać go w ziemi.
Przełożony leśniczego Edward Haładaj, nadleśniczy w gminie Ruda Maleniecka, mówi, że nie ma na razie możliwości zawiesić go w czynnościach zawodowych. Wójt tej samej gminy natomiast dodaje, że póki nie będzie prawomocnego wyroku, nie ma podstaw, by leśniczego pozbawić funkcji radnego.
- Gmina zawiodła -- mówi Karina Schwerzler, pełnomocnik wojewody świętokrzyskiego do spraw ochrony zwierząt. -- Przeraża mnie to, że osoba zaufania publicznego, radny gminy, który powinien stać na straży prawa, zrobił coś takiego. To zły przykład.
Sprawa jest w prokuraturze. Obu mężczyznom, w tym radnemu, który zastrzelił psa, grozi do roku pozbawienia wolności.
MATERIAŁ PROGRAMU "UWAGA!"
EMISJA: TVN
o! ciako
dzony158 3 weeks ago
Przez wiele lat istniał przepis mówiący, że jeżeli leśniczy zobaczy na terenie lasu lub pola wałęsającego się bezpańskiego psa (tzn. pies znajduje się w odległości od właściciela uniemożliwiającej przywołanie), leśniczy lub myśliwy ma prawo go zastrzelić. Bezpański pies jest potencjalnym kłusownikiem, jeżeli nawet nie roznosi wścieklizny, gdyż zagryza młode zające, kuropatwy i inne zwierzęta. Niestety udzie albo psów nie pilnują albo zadręczają przy budzie
Naoczny2 1 month ago
Ja również pozdrawiam a radnego odstrzelić,tak biedne dzieci a pies dwa miesiące się wałęsał i nikomu nic nie zrobił,"dobrze,że ktoś sprzątnął psa" niech ciebie dziadzie ktoś sprzątnie...jak nie ma innego lekarstwa?dziad stary nie wie co gada pewnie bimber w piwnicy pędzi,co za ludzie bydlęta bez obrazy dla zwierząt.Kraj bezprawia.
Pawelas1ify 1 month ago
I pozdrawiam Panią Karinę za zaangażowanie w tej sprawię :)
asotmusic 2 months ago
Wójta na taczke...i na Zychy...
asotmusic 2 months ago