Słowo emigracja było jeszcze niedawno dla wielu młodych ludzi bardzo archaiczne. Kojarzyło się głównie z tymi którzy wyjechali za chlebem po wojnie i w stanie wojennym lub tuż po nim. Emigracja solidarnościowa, polityczna to przeszłość. Teraz mamy znów do czynienia z wyjazdami ekonomicznymi. Ci Polacy którzy wyjechali jeszcze parę lat temu to głównie młodzi ludzie, dwudziestokilkuletni. Nie dajmy się wciągać w złe towarzystwo. Ci którzy ciągną nas w dół nie pomogą nam, oni sami potrzebują pomocy. My też nikomu nie pomożemy jeśli się stoczymy. Przecież nikt sobie nie chce zrobić krzywdy. Zasługujemy na to by dobrze zarobić, by się nam dobrze wiodło, więc dlaczego wybieramy to co do nas nie pasuje. Może emigranci powinni zastanowić się czy wyjeżdżają po coś czy uciekają przed czymś. Co jest ważniejsze?
Ceną emigracji, każdej emigracji, jest samotność. Mniejsza lub większa, ale zawsze samotność. Nawet jeśli emigrujemy z rodziną, to zostawiamy przyjaciół. Nawet jeśli i nasi przyjaciele przyjechali do Londynu, to idąc ulicą jesteśmy otoczeni tłumem obcych ludzi, którzy nie rozumieją naszego języka, naszej historii, ani naszych, nawet może śmiesznych, przyzwyczajeń, które nie dziwią nikogo z rodaków.
All Comments