Nie mam pojęcia, jak to się nazywało w oryginale, ale była kiedyś taka bajka ze stajni Hanna-Barbera, w której narwany starzec w towarzystwie narwanego psa ścigali bogu ducha winnego ptaka, pokrzykując "Łap gołębia, łap gołębia, łap gołębia łap, łap, łap". #Syn na ten gatunek ptaka reaguje bardzo podobnie. Sponsorem niniejszej relacji są literki K jak Kraków i M jak Miłość.
Link to this comment:
All Comments (0)