Historia o gołębiu
Ojciec Pio wysłał kiedyś gołębia pocztowego do takiego księdza, co żył w Afryce, a sam wtedy był w Polsce. I ten gołąb doleciał do tego księdza. A ojciec Pio, jako dobry katolik, wysłał temu księdzu w Afryce fortepian, a ten gołąb, co z fortepianem leciał do Afryki, to nie miał oka, ani nogi, ani piór i był ślepy i głuchy i miał kroplówkę. A fortepian miał na szyi zawieszony jak taki amulet! Właściwie to ten gołąb wyglądał jak te kurczaki z wystawy z mięsnego i jakby go ścisnęły drzwi w autobusie, bo ten gołąb nie dość, że nie miał oka ani nogi ani piór i był ślepy i głuchy, i miał kroplówkę, to jeszcze miał anoreksję. I, kurde, nie zgadniecie: wiecie, że ten gołąb doleciał? Bo ojciec Pio siedział wtedy w beczce i gotował stopą krupnik dla tego gołębia. Choć i tak gołąb go nie zjadł, bo nie miał karku. A mimo wszystko doleciał, a na tym fortepianie grał Szopen w Stalowej Woli. I małe Murzynki, i wszyscy byli bardzo szczęśliwi, nawet gołąb (mimo że nie miał oka, ani nogi, ani piór i był ślepy, i głuchy, i miał kroplówkę, i wyglądał jak z wystawy z mięsnego, i jakby go drzwi w autobusie ścisnęły, bo miał anoreksję). A wszystko dzięki ojcu Pio!
1. Wiem.
2. Nie.
3. Widzę twojego penisa ^^
doktorbartas 4 years ago