http://ausdruck.ovh.org/
Tekst:
Pojadę za miasto na górskim rowerze
i spocznę na skwerze w bajecznym plenerze.
Krajowe, smaczne wino półwytrawne
napocznę i może w końcu odpocznę?
Intensywny aromat przegniłej jabłoni.
Wszelkie me troski z pewnością przegoni.
Dotarłem za miasto na górskim rowerze.
Spocząłem na skwerze w bajecznym plenerze.
Krajowe, mroczne wino półroczne
potoczne zrodziło skutki uboczne.
Intensywny aromat przegniłej jabłoni.
Zawartość żołądka na pewno wyzwolił.
Leżę na skwerze i znowu mnie bierze,
za chwilę przymierzę pozycję w parterze.
Ponownie w eterze żołądka odgłosy,
splamiony kwiatuszek, grządka i kłosy.
Intensywne kolory tej bajecznej flory
wzbogacone są teraz w żołądka walory.
Zrobiłem trzy pompki i kilka przysiadów,
by biorytm przywrócić do ładu i składu.
Łudziłem się głupio, że nie ma już śladu,
lecz w gardle aromat osadu z obiadu.
Pawim ruchem wyrzucę czego żołądek nie strawił
Uczucie déjà vu ponownie mnie dławi.
Przyjechał na skwerek na swoim skuterze.
ja leżę na skwerze, jak zranione zwierzę.
W atmosferze unosi się swąd mych wysiłków,
a obok, na skwerze recykling posiłku.
Intensywny aromat przegniłej jabłoni,
niejeden by przy nim obiad wyzwolił.
Pan na skuterku w niebieskim sweterku
mnie dokądś zabierze na swoim skuterze.
Wierzę, że teraz na pewno wypocznę
i mroczne przeminą skutki uboczne.
Intensywny aromat na izbie jest mocny,
nie ja jeden miałem ten wieczór owocny.
Hej! Nazywamy się Ausdruck i gramy ser-dens. Utwór, który usłyszałeś nagraliśmy z myślą o karierze ogólnopolskiej! Dziękujemy serdecznie!
A teroz: syr-dyns! Zrobilmy wos w chuja z okazji prima aprillis. Posuchejcie jeszcze roz tego samego koncka, ale już po naszymu!
Pojada sie na wiocha na górskim kole.
Zicna na anlagach, otworza jabole.
Podziwioł byda gryfne pejzaże
i dychna sie przy tym pryndzy jak w barze.
Łokropno woń jabłonek przegnitych,
sposobym na troski jest wyśmienitym.
Przyjechołch na wiocha na górskim kole.
Zicnołch na anlagach, otworzyłch jabole.
Miołżech sie dychnońć, radosny fest bołech,
lecz skiż tych jabolów sie porzigołech.
Łokropno woń jabłonek przegnitych
wyzwoliła z żołondka pierońskie zgrzity.
Leża na anlagach i dotarło do mie,
że zaś mie za chwila na zot połomie
i zaś we lufcie czuć woń moich rzigów;
łobrzigołch kwiotki - kilkanoście figów.
I teroz kolory tego pejzażu
wyglondajom gorzi jak we garażu.
Zrobiołch trzi pomki i przysiadów pora,
chciołch dolyź do siebie tamtego wieczora.
Myślołch naiwnie, że smród rzigów zniknie,
lecz czuja, że zaroz coś jeszcze wyniknie.
Wyrzigom sie jeszcze, bo coś mi zalego,
lecz niy pozbynda sie bólu srogiego.
Przijechoł na anlagi na swoim mopliku,
a mie z pyska jedzie jak z czornych szczywików.
We lufcie unosi się w pierony smrodu,
a kole mie leżom resztki z łobiodu.
Łokropno woń jabłonek przegnitych,
niy ino jo jedyn mioł skuli nich zgrzity.
Chop na mopliku, na tych anlagach,
na moje rzigi zwrócioł uwaga.
Myśla, ze teroz sie dychna z pewnościom,
bo na izbie dowajom łóżka swoim gościom.
Pierońsko cuchnie i pierońsko brudno,
chyba niy dychna dzisiej, no trudno.
zajefajne xd 2 część jest naprowdy +++bisto XD pikne
leksusia100jk 2 years ago 5
Mega bit :D
soanvig94 11 months ago