87 letni Alfred Schreyer ostatni żyjący w Drohobyczu uczeń Brunona Schulza swą grą na skrzypcach i śpiewem oczarował publiczność przybyłą w sobotę 12 grudnia 2009 roku do znajdującej się na Starym Mieście w Lublinie restauracji Mandragora. Artysta wystąpił z muzykami pochodzącymi również z Drohobycza, z którymi gra od lat: Tadeuszem Serwatko- akordeon i Lew Łobanow- pianino.
Koncert rozpoczął się od uroczystego zapalenia świecy chanukowej przez Pana Alfreda. Trzeba przypomnieć, że okres ten zbiega się z początkiem żydowskiego święta Chanuki. Krótką modlitwę po hebrajsku odmówił, jedyny znający ten język w Drohobyczu, pianista Lew Łobanow. Dało się wyczuć szczególność tej chwili i jej historyczność. Wskrzeszenie świata, który już bezpowrotnie odszedł, zatopiony w drugiej wojnie światowej, jak Atlantyda, a który cudownie na moment do Mandragory powrócił. Poczuli to chyba również chasydzi, których postacie są wymalowane na ścianach restauracji, a którzy wydawało się tańczyli na nich do nut granych i śpiewanych po żydowsku, polsku i ukraińsku. Na zakończenie, na bis Alfred Schreyer wykonał przepiękny utwór "Nikt za mną nie tęskni"- chyba trochę przekornie, bo już tęsknimy...
Zdjęcia i montaż M.Podlecki
Nasz Niegłowiczanin:)
karol1221 1 year ago
''śpiewanych po żydowsku, polsku i ukraińsku."
I to jest piękne trzy narody a w zgodzie bez walki ,nienawiści . Oby stało się to nałogiem wszystkich nacji i przekonań
alicjapat 2 years ago