Wychodzę samotnie na drogę.
Idę zagubioną polną drogą.
Przez tumany kurzu błyszczy trakt.
Cicha noc.
Ustronie słucha Boga,
Gwiazdy, gwiazdom drżeniem dają znak.
W niebie uroczyście jest i cudnie.
Ziemia śpi w całunie sinych zórz.
Czemu jest mi ciężko tak i trudno,
Czekam na coś ?
Żal mi dawnych burz ?
Już od życia nic nie oczekuję.
Żal mi przeszłości aż do cna
Pragnę ciszą i spokojem,
okryć i schować się we snach.
Ale nie w tych chłodnych snach mogiły
Lecz by mnie omotał taki czar ;
żeby w piersi schronić życia siły
żeby w piersi tlił się życia żar....
Żeby słuch mój pieścił nieprzerwanie,
nucąc o miłości słodki śpiew,
Żeby wiecznie patrzył z góry na mnie
pochylony szpaler starych drzew.....
All Comments