Piesza wyprawa od Bieszczad do Tatr/Backpacking in polish mountains

Loading...

Sign in or sign up now!
Alert icon
Upgrade to the latest Flash Player for improved playback performance. Upgrade now or more info.
5,248
Loading...
Alert icon
Sign in or sign up now!
Alert icon

Uploaded by on Aug 10, 2009

Wyprawa rozpoczęła się 3 lipca 2009 roku, kiedy Ania, Ola, Michał, Maciek, Borys i Marek wyjechali z Szczecina. Różnymi środkami komunikacji około 18:00 dojechaliśmy do Ustrzyk Górnych, skąd wyruszyliśmy na Tarnicę. Na Tarnicy około pierwszej w nocy rozbijaliśmy obóz. Borys, Maciek i Marek spali pod ponchami, Ania, Ola i Michał pod namiotem. Z rana wyruszyliśmy z Tarnicy do Wołosatego, skąd powędrowaliśmy asfaltem do Ustrzyk Górnych, a stamtąd przez Połoninę Caryńską do Brzegów Górnych. Nocowaliśmy przed Brzegami. Kolejnego dnia, trasa wiodła przez Połoninę Wetlińską do Jaworca, gdzie nocowaliśmy. Tej nocy przeżyliśmy pierwszą dużą burzę. Następnego dnia rozdzieliliśmy się. Po wysuszeniu rzeczy, ruszyliśmy dopiero po południu i doszliśmy do okolic Dołżycy, natomiast dziewczyny zdecydowały, że do Cisnej dojadą autobusem. Spotkaliśmy się w Cisnej, gdzie Borys z powodu ostrej biegunki, a Michał rozwalających się butów, podjęli decyzję o dojechaniu do Komańczy. Marek, Maciek, Ola i Ania ruszyli dalej i rozłączyli się na przełęczy Żebraka. Warto wspomnieć, że tego dnia lał taki deszcz, że przemokło dosłownie wszystko. Dziewczyny okrężną drogą poszły do Maniowa, gdzie nocowały w zakładzie karnym, natomiast Marek i Maciek rozłożyli się zaraz za przełęczą. Następnego dnia całość dotarła do Komańczy, gdzie przeczekaliśmy dwa dni, w czasie których Borys, Michał, Ania i Ola pojechali na ziemie swoich dziadków (Rozpucie) oraz aby mieć czas wyprać rzeczy i przygotować się na dalszy etap wyprawy.

W Komańczy zostali Ania, Ola i Michał, a dołączył do nas Kamil i tak w składzie 4 facetów mieliśmy iść aż do końca. Pierwszego dnia dotarliśmy lasem na szlak graniczny, w następnych dniach szlakiem do Barwinka, gdzie na granicy zjedliśmy obiad z pierwszym (małym) piwem :) . Dalej wędrowaliśmy przez Żdynię, Hańczową, Mochnaczkę Niżną, aż do Krynicy Zdrój. Trasę, która wiodła przez Beskid Niski i Sądecki, na pewno zapamiętamy przez błoto oraz wpis w zeszycie pod wieżą obserwacyjną. Ostatniego dnia przed Krynicą Zdrój zatrzymaliśmy około godziny drogi od tego miasta. Kolejnego dnia dotarliśmy tam przed południem i w Krynicy Zdrój, ze względu na przeziębienie Marka zdecydowaliśmy się spędzić resztę dnia (jedząc pizzę, pijąc piwo i oglądając tenisistkę :) ) oraz noc w schronisku PTTK (pierwszy nocleg pod dachem). Jednak kolejnego dnia Marek dostał ostrej biegunki i podjął decyzję, że wraca do domu.

Dalej wyruszyliśmy w trzy osoby. Z Krynicy przez Rytro, następnie do Szczawnicy, w której przeżyliśmy w nocy drugą największą burzę. Kolejnego dni przeprawiliśmy się przez Dunajec i przez Pieniński Park Narodowy dotarliśmy do Niedzicy, gdzie zwiedziliśmy zaporę oraz zamek. Kolejnego dnia z Niedzicy dotarliśmy do Brzegów, gdzie gruntownie wykąpaliśmy się i wypraliśmy wszystkie rzeczy w Białce, przygotowując się na przeprawę przez Tatry. Następnego dnia ruszyliśmy nad Morskie Oko, gdzie byliśmy około 13:00. Do końca dnia, szukaliśmy noclegu, który znaleźliśmy w namiotowisku PZA pod Morskim Okiem. Rano okazało się, że Maciek dostał ostrej biegunki. Borys z Kamilem około 7:00 rano ruszyli na Rysy. Na szczyt dotarliśmy około 10:00. O 13:00 byliśmy z powrotem w namiotowisku. Maciek z powodu biegunki, a Kamil ogromnych odcisków, zdecydowali się wracać do Szczecina, natomiast Borys ruszył dalej do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Spędził noc na podłodze i kolejnego dnia około 6:00 rano ruszył przez Zawrat, Czarny Staw Gąsielnicowy, Murowaniec, Kuźnice (gdzie uzupełnił zapasy) na Schronisko na Hali Kondratowej (gdzie zjadł obiad). Tego samego dnia, z schroniska, przez Halę Kondratową na Kondracką Kopę, następnie na Giewont i z powrotem do schroniska, gdzie czekała kolejna noc na podłodze. Następnego dnia wyruszył około 6:00 rano, przez Kondracką Przełęcz, na Dolinę Małej Łąki, przez Przełęcz Przysłop Miętusi, do Doliny Kościeliskiej i na Schronisko na Ornaku, gdzie zjadł obiad. Z schroniska przez Iwanicką Przełęcz, na Dolinę Chochołowską, do tamtejszego Schroniska i z powrotem na Siwą Polanę, która była finałem wyprawy. Stamtąd busem do Zakopanego i pociągiem do Szczecina.

Maciek, Marek, Kamil i Borys przez większość wyprawy spali pod ponchami, nosili około 20 kilowe plecaki (cały dobytek i jedzenie na dzień, dwa dni wprzód). Według naszych obliczeń zrobiliśmy ponad 400 km w górach. Całość wyprawy zajęła 21 dni.

  • likes, 0 dislikes

Link to this comment:

Share to:

Uploader Comments (Halfling86)

  • rewelecja! ogladalem kilkanascie razy ten film i za kazdym razem czuje mega pozytywne emocje.nie moge sie doczekac lata az znajde sie w górach.tak z ciekawosci ile kosztowała Was wyprawa?dzieki za odp i pozdrawiam

  • Wyszło max 500 zł na osobę razem z dojazdem i powrotem do Szczecina.

  • Montaż pierwsza klasa, ale bardziej skupie się na wyprawie - szacunek, gratulacje i co tam jeszcze... kawał drogi, kawał cięzkiej pracy jak się domyslam... widać, że znacie sie na rzeczy. ja byłem na pieszej wycieczce rok temu (filmik w profilu) - oczywiscie nie porownuje sie do waszej, ale jeszcze duzo przede mna ;> kiedys odbędę podobną wyprawe. Pozdrawiam ekipę

  • @bobeeq Dzięki za miło słowa. Jak to mawiali starożytni rosjanie :) podróże kształcą!

  • co to za muzyka jakby ktos napisal

  • Proponuję doczekać do napisów końcowych

see all

All Comments (29)

Sign In or Sign Up now to post a comment!
  • ale musiało od Was śmierdzieć :D a tak na poważnie..świetny materiał, świetny projekt, jestem pod dużym wrażeniem i podziwiam. Wcale nei trzeba nie wiadomo jakich funduszy żeby przeżyć przygodę której zapewne nie brakowało Wam na szlakach :) pozdrawiam.

  • Swietnie, naprawde wspaniale!

  • Jesteście wielcy. Wielcawi

  • Gratuluję wyczynu i niezłego filmiku. Sam nie mogę się doczekać aż znowu znajdę się w Bieszczadach (mimo, że góry mam na co dzień - mieszkam w Beskidzie Żywieckim). W miesięczniku Bieszczady jeden z redaktorów opisał swoją wyprawę czerwonym szlakiem. Zaczynał w Ustroniu, a kończył w Wołosatym.

  • Szkoda ze tak malo fotek !Ale napewno bylo warto Taka przygode przezyc!!:-)

  • @DonVitold hehe tak naprawdę u nas zależało to od ilości słodyczy jakie jedliśmy :P. Tak jak Halfling napisał, sama wyprawa kosztowała nas średnio 500 zł. Z tym, że my w zasadzie płaciliśmy głównie za transport i jedzenie, płatnych noclegów zbyt wielu nie było :). Tak na prawdę największe koszty ponieśliśmy w straconych kilogramach ;)

  • Bobie, też tego lata sie wypierzemy trolic na trasie. Widze że też jesteście ze Strzelca. Gratuluje zajebistej wyprawy i pozdrawiam.

Loading...
Alert icon
0 / 00Unsaved Playlist Return to active list
    1. Your queue is empty. Add videos to your queue using this button:
      or sign in to load a different list.
    Loading...Loading...Saving...
    • Clear all videos from this list
    • Learn more