Józef Beck wygłosił swą mowę 5 maja 1939 r. Wysłuchali go nie tylko posłowie, ale także korpus dyplomatyczny i zagraniczni dziennikarze (wręczono im tekst przemówienia przetłumaczony na język francuski). Mowę Becka transmitowały krajowe i zagraniczne rozgłośnie radiowe[66]. Minister stwierdził konieczność zachowania dotychczasowego statusu Gdańska i podkreślił wolę stawienia oporu niemieckim żądaniom, nawet za cenę konfliktu zbrojnego: Słyszę żądanie aneksji Gdańska do Rzeszy, z chwilą, kiedy na naszą propozycję, złożoną dn. 26 marca wspólnego gwarantowania istnienia i praw Wolnego Miasta nie otrzymuję odpowiedzi, a natomiast dowiaduje się następnie, że została ona uznana za odrzucenie rokowań to muszę sobie postawić pytanie, o co właściwie chodzi? Czy o swobodę ludności niemieckiej Gdańska, która nie jest zagrożona, czy o sprawy prestiżowe, czy też o odepchnięcie Polski od Bałtyku, od którego Polska odepchnąć się nie da! (...) Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na okres pokoju zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor[67].
Przemówienie Becka zostało owacyjnie przyjęte przez posłów zasiadających w ławach sejmowych. Ostentacyjnie brawa biła także loża prasowa. Zaraz po wystąpieniu, izba przegłosowała zwiększenie budżetu Ministerstwa Spraw Wojskowych o 2 mln zł. Tego samego dnia strona niemiecka otrzymała memorandum rządu polskiego, w którym wykazywano bezzasadność prawną zerwania układu z 1934 roku.
Rozmowa Becka z ambasadorem Związku Radzieckiego w Polsce Nikołajem Szaronowem i jego małżonką podczas przyjęcia w ambasadzie ZSRR w Warszawie (czerwiec 1939 r.)
Przemówienie Becka przysporzyło mu ogromnej popularności w Polsce i poza jej granicami. Zaraz po zakończeniu posiedzenia Sejmu, podczas którego minister wygłosił swą mowę, warszawscy tramwajarze zorganizowali pochód poparcia z ul. Młynarskiej na Woli pod gmach MSZ przy ul. Wierzbowej. Po drodze przyłączali się do nich spontanicznie przypadkowi przechodnie. Ostatecznie przed ministerstwem zebrał się 20-tysięczny tłum. Na balkon budynku MSZ wyszedł Beck, mówiąc do zebranych: Obywatele, minęły te czasy, gdy politykę zagraniczną prowadziło się za pomocą sztuczek dyplomatycznych. Polityki zagranicznej nie można prowadzić bez postawy zdecydowanej całego społeczeństwa[66].
Zbrodni Wojennych! Ten podżegaczy wojennych. Tragedii. Beck Józef († 1941).
IustitiaPax 1 year ago
wielkie dzięki, coś pięknego!
piler11 1 year ago
Niesamowite! Nie myślałem że znajdę na YT tą właśnie scenę! Dzięki! Szkoda tylko, że taki krótki fragment.
leecurg 2 years ago