A to ja, Panie Boże
Ja z paluchem brudnym,
Którym Ci znowu w ranie będę grzebał długo.
A to ja, Panie Boże
Baranek obłudny,
Co się uśmiechnie tylko,
gdy krew pójdzie strugą.
I patrząc w Twoje oczy osłupiałe,
Zapyta:
Boli, Boga? Przepraszam, nie chciałem.
Dotknął nas I pozwolił rany swej dotykać.
A potem poszedł.
Kto wie, czy się zjawi.
Jedni wiernie czekają,
nie chcą drzwi przymykać.
Drudzy je zatrzasnęli...
Czy Mu rana krwawi?
Czy już zarosła blizną zapomnienia?
Bo kto z nas godny był tego cierpienia?
Na razie na tych, którzy zapomnieli,
I na tych, którzy u drzwi wciąż czuwają,
Spłynęła cisza.
Czasem nam się zdaje,
Że słychać Jego kroki.
Daleko...Niepewnie.
Czeka na nas.
Chodzi zatroskany.I prosi:
Przyjdźcie Dotknijcie tej rany
Jeżeli nie wierzycie, znów was krwią upewnię.
Ernest Bryll
Link to this comment:
All Comments (0)