Gdzie te maje, gdzie te lipce, nieskalana czystość dusz
Oszalałe czasu skrzypce i orkiestra w tyle już.
W deszczu zdarzeń i spraw, w ulewie braw
dogasają sztuczne ognie naszych wielkich marzeń
nie, nie nam ołtarze.
Dla nas półmrok bocznych naw.
Bo my jak te polichromie płowiejemy nieuchwytnie
cicho, nieuchronnie wśród sekund wtóru
zapadamy się w chropawą szarość dni
wilgoć muru blado, trochę łzawo,
ale godnie w ciszy bocznych i mrocznych naw.
Nie minęły nawet chwile i nie wybrzmiał jeszcze śnieg,
gdy pod oknem kwitł zawilec, a już w ogniu liście drzew
A my jak te polichromie płowiejemy nieuchwytnie
cicho, nieuchronnie wśród sekund wtóru
zapadamy się w chropawą szarość dni
wilgoć muru blado, trochę łzawo, ale godnie
w ciszy bocznych i mrocznych naw.
Lovely musical performance!
mcfrdmn 5 months ago
Niesamowite słowa, świetne wykonanie, fantastyczny montaż.. Pozdrawiam i gwiazdki zostawiam******
wieslawapiekacz 5 months ago