Reportaże z TVP o zabójcy? z Chojnowa Krystianie B-autorze książki "Amok"

Loading...

Sign in or sign up now!
Alert icon
Upgrade to the latest Flash Player for improved playback performance. Upgrade now or more info.
6,178
Loading...
Alert icon
Sign in or sign up now!
Alert icon

Uploaded by on Dec 30, 2010

Cały reportaż tutaj http://www.youtube.com/watch?v=lvUpPFY96hI
To jedna z najgłośniejszych zbrodni na Dolnym Śląsku. Ale też i jedna z najbardziej kontrowersyjnych spraw w sądzie. Oskarżony o zabójstwo kochanka byłej żony,a zarazem wspólnika w interesach-Dariusza J, Krystian Bala. został już dwa razy skazany na 25 lat więzienia,gdyż składał apelacje..
Ciało ofiary wyłowiono z Odry w grudniu 2000 roku.. O sprawie głośno stało się m.in. dlatego, że Krystian Bala napisał książkę "Amok",stając się paradoksalnie bestsellerem w internecie w której pojawia się opis zabójstwa podobnego do tego, którego ofiarą padł Dariusz J.
Sprawa budzi wielkie emocje, a interesowały się nią media z całego świata. Amerykański tygodnik "The New Yorker" opublikował reportaż, a znany brytyjski scenarzysta pisze filmowy scenariusz o tej historii.
To pseudofilozoficzno-pornograficzna książka, w której są fragmenty odnoszące się do jakiejś zbrodni. Była jednym z tropów, które naprowadziły policję na Krystiana jako domniemanego zabójcę.
Ale w sądzie książka nie miała większego znaczenia dla udowodnienia winy.
Mordercę udało się zatrzymać dzięki ofiarnej pracy wrocławskich policjantów po kilku latach. Pierwszy, skazujący wyrok został uchylony przez Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. W drugim ponownie zapadł wyrok skazujący na 25 lat więzienia

A oto fragmenty książki

W larwarium książkowych wandali wyklułem się po milionach lat dojrzewania. Przeleżałem jakiś czas w inkubatorze wstydu. Późno zacząłem ssać pierś literackiej tradycji. Późno zacząłem raczkować. Późno zacząłem chodzić po ukwieconym ogrodzie zabaw przypadku. W ogóle byłem jakiś opóźniony. Martwiła się tym moja mama, Madame Melancholia.Nie przeszkadzało jej to jednak wciąż odwiedzać warsztat kroju myśli i przymierzać w nieskończoność nie swoje sukienki. Przebrana, wtapiała się niekiedy w mój krwiobieg, udając zabójczego wirusa. To była jej szczepionka na moją nadwrażliwość i na moje opóźnienie. Działała. Nigdy nie włożyłem głowy do kuchenki mikrofalowej.Śmiało mógłbym powiedzieć, że doświadczając jej, obcując z nią, przezwyciężałem strach przed zarobaczywionym stolcem uświęconej tradycji. Moje myśli szamocząc się, opadały w dziecięcą bezsilność, tu i ówdzie porywając się na wcale nieheroiczny bunt i zapytując po to tylko, by przywoływać wspomnienie utraconej siły, wywoływać z nie wiadomo czyich archiwów cienie przegranej sprawy. A sprawy w moim życiu zawsze przegrywały. Każdy mój krok bardziej oddalał mnie od celu, cofał ku nieopanowanemu przez niego początkowi, kazał mi wracać, nim wyruszyłem.Saturn z kolei, mój ojciec, ów „bóg ciężkości", przykuwał mnie często do nocnika codzienności, a jednocześnie wodził na pokuszenie moją wyobraźnię portretem Nieodgadnionego. Chciał mnie pożreć kilkakrotnie, jak minuta pożera sekundy, a tysiąclecia całe dekady, jednak uciekłem. Pokaleczony, przedarłem się przez granice wyznaczone cienką czerwoną linią, a on miał po tym zaburzenia gastryczne. Musiał strawić samego siebie.Mój niedorozwój ustąpił. Wydoroślałem. Przejechałem się formułą jeden po półkach kilku bibliotek. Fantastyczne! Po tej wycieczce na długo zasnąłem w przytulnej wannie.
Obudził mnie zapach wytrawnego martini. Zanurzony w gorącej wodzie, tak gorącej, że wywołującej w mej głowie te omamy, przybywające z tak daleka i z tak dawna, że nie potrafię ich posegregować, odprężam się, sącząc mój ulubiony joy juice. Rozpoczynam moją opowieść. Nie mogę dopuścić, aby dopadła cię nuda. Nie mogę dopuścić też, aby déjŕ dzisiaj znowu zavuiło. To będzie w następnych rozdziałach. Już i tak mam zszarganą opinię. Może rzeczywiście przesadzam w ostatnim czasie? Sidła starych przyzwyczajeń, mnemoniczne punkty odniesienia i odziedziczona genetycznie, autodestrukcyjna hulajnoga, wiodą mego nieokiełznanego ducha po bezdrożach wyobraźni. Nie obawiaj się. Nikt nie skrzywdzi cię bardziej, niż ty mógłbyś to zrobić. Prawdziwego mordercę trzymam na smyczy.
Chciałbym na chwilę znowu zasnąć w tym oceanie pośrodku mojej łazienki. Jednoosobowa populacja tekstonurów tu czuje się najlepiej. Po mojej skórze przebiegają jednak mrówki na szpilkach. Ich różowe szaliki powiewają luźno, a oklapnięte czułki zdradzają zmęczenie wymagającą tego i owego rzeczywistością. Nie mogę zasnąć, więc z całym tym stadem wchodzę do sklepu sprzedającego sny. I marzenia. Samopoczucie na sprzedaż. Sny obłożone podatkiem VAT i to bez znieczulającej, obniżonej stopy.
Prawdopodobnie powstanie film na podstawie tej historii,a zainteresowany jest nią sam Roman Polański.Więcej na ten temat tutaj
http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=75881

Category:

Entertainment

Tags:

License:

Standard YouTube License

Link to this comment:

Share to:

Video Responses

see all

All Comments (1)

Sign In or Sign Up now to post a comment!
  • Dożywocie dla skurysynów 

Loading...

Alert icon
0 / 00Unsaved Playlist Return to active list
    1. Your queue is empty. Add videos to your queue using this button:
      or sign in to load a different list.
    Loading...Loading...Saving...
    • Clear all videos from this list
    • Learn more