Zwykła dyskusja, która odbyła się 30 lat temu, przedstawicieli Solidarności z członkami Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy na temat produkcji i zaopatrzenia skończyła się brutalnym pobiciem działaczy „S" i największym w Europie strajkiem ostrzegawczym.
19 marca mija 30 rocznica wydarzeń, które przeszły do historii pod nazwą „prowokacji bydgoskiej". „Wszystko zaczęło się niewinnie. Chcieliśmy wraz z radnymi wojewódzkimi, z których wielu było rolnikami, podjąć temat wyżywienia narodu. Przecież wtedy symbolem polityki państwa w tej dziedzinie były kartki" -- wspomina Jan Rulewski, obecnie Senator, a wówczas przewodniczący Miejskiego Komitetu Zakładowego w Bydgoszczy.
więcej na: www.dzieje.pl
Gdy policjanci pod dowodztwem Eugieniusza Niklewicza ,katowali Jana Rulewskiego w Urzedzie Wojewodzkim w Bydgoszczy stalam w ogromnym tlumie przed tym urzedem.Nikt z demonstrujacych nie wiedzial ,ze Janka na wpol zywego ,wzieli za rece i nogi i wyrzucili na tyly ,czyli do parku do labedziaka.Teraz po latach uwazam,ze to tylko dzieki nam ,nie podzielil losu Piotra Bartoszcze .Ciesze sie ze Jan jest kims a jego oprawca -alkoholikiem,pijac pewnie chce zagluszyc swoje sumienie .
zosia212 9 months ago