Alert icon
We're changing our privacy policy. This stuff matters.  Learn more  Dismiss

WERTEP I Międzynarodowy Festiwal Teatralny 2009

Loading...

Sign in or sign up now!
Alert icon
Upgrade to the latest Flash Player for improved playback performance. Upgrade now or more info.
294 views
Loading...
Alert icon
Sign in or sign up now!
Alert icon

Uploaded by on Jan 12, 2010

Teatr pod wezwaniem
Grupa całkiem szalonych osób z Stowarzyszenia Kulturalnego „Pocztówka" wysłała w tym roku, po raz pierwszy, niecodzienne kartki. Wszystkie do niewielkich miejscowości na Podlasiu. Pierwsza pocztówka dotarła 21 sierpnia do Kleszczel, druga 22 sierpnia do Białowieży, trzecia 23 sierpnia do Hajnówki. Widokówki to niezwykłe: grube od treści i przede wszystkim soczyście barwne. Mieszkańcy z uśmiechem na twarzach, czasem z niepokojem czy nawet strachem przyjmowali kolejne opowieści. Pocztówki bowiem ożyły. Teatr proszę państwa! Teatr wysłano, teatr dotarł, teatr zamieszał, teatr zniknął. Ale zanim wróci za dwanaście miesięcy, uszczypnijmy jeszcze raz tegoroczny Międzynarodowy Festiwal Teatralny Wertep. To się naprawdę zdarzyło.

Kleszczewski hoc
Słońce praży. Dzieci zaaferowane, dorośli zaciekawieni. Przyjemne zamieszanie przerwało codzienną rutynę mieszkańców Kleszczel. Brzmi to może jak wstęp kiepskiej relacji z telewizyjnego dziennika, ale teatr spłynął na senne ulice gminy jak mydlana bańka z nieba, co przykleja do twarzy uśmiechy, nasącza kolorem i pryska. Zostało po niej kilka małych barwnych plam i radosne zdumienie obserwatorów. Najmłodsi pożerali wzrokiem każdy najdrobniejszy, niecodzienny kształt. Nie pozostawali bierni. Ile brali, tyle oddawali. Uzupełniali opowiadane przez aktorów historie swoim chichotem, albo roztropnymi uwagami. W trakcie pierwszego przedstawienia organizatorzy musieli nawet co nieco zdemontować jurtę, w której grano spektakl, aby wszystkich chętnych dopuścić do świata bajek. Wybudowany na niewielkiej polanie, za domem kultury, namiot pęczniał z minuty na minutę. Nawet nieznaczne szpary zostały szczelnie wypełnione ciekawskimi, chłonnymi twarzami. Potem wszyscy widzowie i artyści radośnie przemaszerowali do miejskiego parku. Babcie z wnukami i ojcowie z córkami przemierzali tę drogę jeszcze kilkakrotnie tego dnia. Prowadzeni przez dziwadła na szczudłach, anormalnych rozmiarów narządy zmysłowe, kroczyli na delikatnej granicy między realnością a magicznością teatru. Z łatwością weszli w konwencję niedosłowności i niecodzienności sytuacji, która zastała ich nieoczekiwanie. I być może przez kilka miesięcy będą wspominać przedstawienia. I za rok przyjdą znowu.
Białowieska moc
W puszczy ludzie potykają się o siebie. Zerkają na plakaty i ustalają plan dnia uwzględniając festiwalowe propozycje. Większość z nich to turyści z różnych zakątków kraju i „nie kraju. Przyjechali popatrzeć na drzewa, tymczasem przyglądali się przywiezionym opowieściom. W sobotę białowieskie „Miejsce Mocy przemieściło się zdecydowanie ze środka puszczy do Parku Pałacowego przy muzeum przyrodniczym BPN. Teatralna fikcja nie przez wszystkich jako fikcja została potraktowana. Albo może publiczność miała w sobie większe pokłady „wrażliwości. Popłynęło kilka dziecięcych łez, ktoś zakrył oczy dłonią. Ale najczęściej leśne echo rozpraszało głośny śmiech. Delikatnie łechtał on twórców. Bo przecież chodzi o to, aby widza poruszyć, aby nie został obojętny. Tłum więc klaskał i tańczył. Chciwie wlepiał uszy i oczy w festiwalowy hałas.
Hajnowska noc
Tu pada. Od rana. Organizatorzy z odłożonego na bok plecaka muszą wyciągnąć plan B. Wyciągają. A pogoda wyciąga rękę i „się delikatnie osusza. Kilku miejscowych patriotów powtarza: „A nie mówiłem? W Hajnówce zawsze musi być coś nie tak. Jednak, mimo tego uroczego sceptycyzmu, orkiestra grać nie przestaje. I nawet paru chwiejących się bohaterów nie jest w stanie jej przeszkodzić. Niezdyscyplinowane „elementy widowni również udaje się jakoś okiełznać. Z drugiej strony, to waśnie tutaj najwięcej osób świadomie dotarło na spektakle. Wiedzieli co. Wiedzieli jak. Wiedzieli gdzie. Nawet niesprzyjająca aura nie była im straszna.
Zawsze w sierpniu
To nie był teatr zastępczy, teatr drugiej kategorii, teatr na niby. Mieszkańcy Kleszczel, Białowieży i Hajnówki dostali prawdziwych artystów, których kilka zupełnie furiackich osób ściągnęło na pogranicze. Tam, gdzie rosną poziomki. Tam, gdzie spadają anioły. I tam, gdzie nie sięga wielkomiejski wzrok. Pocztówki na takim tle wyglądają naprawdę malowniczo. Bardzo dobrze, że będzie można je podziwiać regularnie. Zawsze w sierpniowym klimacie.
Tekst, Beata Kalinowska

  • likes, 0 dislikes

Link to this comment:

Share to:
see all

All Comments (0)

Sign In or Sign Up now to post a comment!
Loading...
Alert icon
0 / 00Unsaved Playlist Return to active list
    1. Your queue is empty. Add videos to your queue using this button:
      or sign in to load a different list.
    Loading...Loading...Saving...
    • Clear all videos from this list
    • Learn more