|
jajko1993 added a new video to pink
(2 months ago)

Utwór zamykający ostatni album studyjny zespołu „The Division Bell", wydany w 1994 roku. Pierwszy, nad którym rozpoczęły się prace, a mimo to...
more
Utwór zamykający ostatni album studyjny zespołu „The Division Bell", wydany w 1994 roku. Pierwszy, nad którym rozpoczęły się prace, a mimo to ukończony jako ostatni. Dźwięk dzwonów przypomina mi ten z kawałka „Fat Old Sun" z albumu „Atom Heart Mother", odgłosy natury z kolei - „Grandchester Meadows" z „Ummagumma". Muzyka jest w pewnym momencie nieco podobna do „Welcome to the Machine" z albumu „Wish sou Were Here". Fragment o „niekończącej się rzece" nawiązuje jednego z pierwszych singli Pink Floyd, zatytułowanego „See Emily Play" ("float on a river, forever and ever" - pływak na rzece, na zawsze i zawsze). Pod koniec słychać jeszcze Steve'a O'Rourke (menedżer zespołu), próbującego rozmawiać przez telefon z Charliem - synem (pasierbem?) Dave'a Gilmoura. Tzn. w oryginale słychać, tutaj tego nie ma, niestety. ;] Tekst jest bardzo poetycki i sprawił mi mnóstwo problemów, wciąż nie jestem z niego zadowolony.
Poza horyzont miejsca, w którym mieszkaliśmy, gdy byliśmy młodzi, w świecie uroków* i cudów, nasze myśli błąkały się stale i bez ograniczeń, bicie dzwonu rozłąki** zaczęło się. Wzdłuż ulic Long Road i przy Causeway, czy wciąż się tam spotykają "Pod Szlifem"?*** Była tam obdarta banda, która podążała naszymi śladami. Biegnący, zanim czas zabrał nasze marzenia, zostawiając miriady małych stworzeń, próbujących przywiązać nas do ziemi, do życia trawionego powolnym rozkładem.
Trawa była zieleńsza, światło było jaśniejsze; otoczeni przyjaciółmi - w noce cudów...
Patrzyliśmy poprzez żar spalonych mostów, migoczący za nami, marząc o tym, jak zielono było po drugiej stronie. Kroki skierowane naprzód, lecz wracały przez sen, ciągnięte siłą jakiegoś wewnętrznego pływu. Na większej wysokości, z rozwiniętą flagą, sięgnęliśmy zawrotne pułapy wymarzone przez świat.
Obciążeni na zawsze pragnieniem i ambicją - wciąż jest niezaspokojony głód. Nasze bezbarwne oczy wciąż uciekają ku horyzontowi, choć tą drogą szliśmy tyle razy.
Trawa była zieleńsza, światło było jaśniejsze, smak był słodszy - w noce cudów w otoczeniu przyjaciół. Mgiełka świtu błyszczała, woda płynęła niekończącą się rzeką - na zawsze i zawsze.
„Hej, czy to Charlie?" „Tak..." „Cześć, Charlie! [odłożona słuchawka] Świetnie."
* w oryginale "magnets" - ciężko mi to było przetłumaczyć, chodzi o coś niezwykłego i pociągającego, "a thing or person that attracts". Długo były tu "pokusy", pod wpływem uwag zmieniłem na uroki. ** Division Bell - dzwon z brytyjskiego parlamentu (tytuły albumów zamieściłem w "The Great Gig In The Sky"). Tutaj napisane małymi literami, więc po pewnym czasie wróciłem od wersji, w której pozostawiłem nazwę w oryginale, do dosłownego tłumaczenia; odwrotnie zrobiłem parę linijek dalej, kiedy uświadomiono mi, że chodzi prawdopodobnie o nazwy ulic, które można w spokoju pozostawić nieprzetłumaczone. *** Jedno ze znaczeń słowa "cut"; w oryginale jest "by the Cut".
less
|
|
Good luck to you!