|
KrolAlfabetu uploaded a new video
(3 months ago)

:: Całą płytę można pobrać z www.literatyzm.pl :: Audi Vide Sile (nielegal, 2011) :: Litery: Autor :: Muzyka: Darksyde :: Skrecze: DJ Chester ::
Tek...
more
:: Całą płytę można pobrać z www.literatyzm.pl :: Audi Vide Sile (nielegal, 2011) :: Litery: Autor :: Muzyka: Darksyde :: Skrecze: DJ Chester ::
Tekst:
"I'm just getting warmed up. This is von Clausewitz shit, total fucking war. I'm gonna pull the whole thing down. I'm gonna bring the whole fuckin' diseased, corrupt temple down on your head. It's gonna be biblical..."
Idę za głosem serca, za mną idzie zemsta Na ręce rękaw, pod rękawem as kier, ha Myśli me błądzą po różnych krainach Gdy te dźwięki się sączą, tak rosnąca, budują klimat Coś się kończy, coś się zaczyna Ktoś upada, by powstać i zdobywać Kręcą się planety, starzeją się portrety A ja brnę w imię mej vendetty Ślepy, za ideą w matnie szczerą Tonę z każdą literą, wypływając z nadzieją I nasiąkam tym, przemakam Bo płynę po akwenach, do których niejeden anioł płakał Ale wiem, że kiedyś to dotknę Jestem już tak blisko, że nigdy się nie cofnę To ten, co piątkę zostawia na pamiątkę I ciągle łapię się na tym, że wątpię Czy to rozsądne? Odkrywać miejsca i postaci, które wolą pozostać samotne? Mam dla ciebie specjał, liryczna Wenecja Tu nawet czas płynie tak, jakby nie chciał Ale choćbym szedł doliną ciemną, zła się nie ulęknę Bo to ja największym skurwielem w tej dolinie będę
Słów miliony, naiwnych jak zabobony Dziewięćdziesiąt procent pustych do połowy Im mniej mówisz, tym lepiej brzmisz Więc zanim coś powiesz, najpierw milcz.
"It is a good viewpoint to see the world as a dream. When you have something like a nightmare, you will wake up and tell yourself that it was only a dream."
"Milcz."
less
|
|
| |
|
KrolAlfabetu uploaded a new video
(3 months ago)

:: Całą płytę można pobrać z www.literatyzm.pl :: Audi Vide Sile (nielegal, 2011) :: Litery: Autor :: Muzyka: Anno Domini Beats ::
Tekst:
"Tonig...
more
:: Całą płytę można pobrać z www.literatyzm.pl :: Audi Vide Sile (nielegal, 2011) :: Litery: Autor :: Muzyka: Anno Domini Beats ::
Tekst:
"Tonight we remember those who gave their blood to defend this country. Hail the victorious dead!"
A były ich setki tysięcy nużących w powodzi stali Ich ogrom się piętrzył, jakoby potok morskich fali Wiatry nieprzychylne wiały, lecz w imię szli ciągle I zdało się słyszeć w oddali: wznieście w górę swe chorągwie! A były ich setki tysięcy nużących w powodzi stali Ich ogrom się piętrzył, jakoby potok morskich fali Wiatry nieprzychylne wiały, lecz w imię szli ciągle I zdało się słyszeć w oddali: wznieście w górę swe chorągwie!
Dumnie prąc na przód, na przekór wszystek Przez znój i trud ich głos i szczęk Nie patrząc na znaki istnie nieprzychylne Przecierają te szlaki, których na mapach nigdzie Od bezpiecznych krain, nie patrząc, daleko Lecz to, co się w nich pali, rozgrzewa każdego Gotowi do każdej batalii, choćby w noc zimną Nikt by nie zamilkł, choć wszyscy milkną I ciszą tą ogromną tworząc hałas straszny Spojrzeniem osądzą zostawiając martwych A gdy już wyszli otwierając tajemnice Znów zamilkli, zagłuszając ciszę I skrzydła swe rozpostarł złowrogo Anioł Śmierci I posiał postrach, gdy otwierano ostatnią z pieczęci Lecz bez lęku dalej kroczą w imię swej idei Niosąc dniem i nocą chorągwie w wierze wbrew nadziei
A były ich setki tysięcy nużących w powodzi stali Ich ogrom się piętrzył, jakoby potok morskich fali Wiatry nieprzychylne wiały, lecz w imię szli ciągle I zdało się słyszeć w oddali: wznieście w górę swe chorągwie! A były ich setki tysięcy nużących w powodzi stali Ich ogrom się piętrzył, jakoby potok morskich fali Wiatry nieprzychylne wiały, lecz w imię szli ciągle I zdało się słyszeć w oddali: wznieście w górę swe chorągwie!
Łomot przeraźliwy i głuche dudnienie Dźwięki te budziły ogromne nadzieje Jak ptaki oni, jak skrzydła ich oręż Choć nie mieli broni i przebywali dołem Hałas czyniąc straszny, jakoby zew ich zemsty Chorągwie ich maszty, a ziemia okręty I falą tą sącząc jak ze źródła Siły swe łącząc w jednego ducha Tak ubrani w piękną braterskość Poczęli walczyć, a odwaga i męstwo Biły od nich blaskiem oślepiającym wrogów A idea z trzaskiem słała do grobów Jak ciemna kostucha tym ślepcom dawała Opowiastki snuła, a potem odbierała Lecz zabrać jednego, nie była w stanie Ożyj legendo i nieś swe przesłanie
A były ich setki tysięcy nużących w powodzi stali Ich ogrom się piętrzył, jakoby potok morskich fali Wiatry nieprzychylne wiały, lecz w imię szli ciągle I zdało się słyszeć w oddali: wznieście w górę swe chorągwie! A były ich setki tysięcy nużących w powodzi stali Ich ogrom się piętrzył, jakoby potok morskich fali Wiatry nieprzychylne wiały, lecz w imię szli ciągle I zdało się słyszeć w oddali: wznieście w górę swe chorągwie!
Tak zuchwali i dostojni, tak śmieli Za swe wojny wciąż ginęli I choć czyny ich wielkie, i choć tak wspaniałe Równie wielkie serce, ale krótka pamięć Oni bezimienni, bez żadnych tytułów Lecz równie wielcy i potężniejsi od królów Dla nich korony i dla nich berła Ci wszyscy młodzi, których sens pojednał
"Czasem słychać było tylko wrzaski i głuche uderzenia, albo harkot dławiącego się krwią. Nie chodziło o wygraną, nie chodziło o słowa."
A były ich setki tysięcy nużących w powodzi stali Ich ogrom się piętrzył, jakoby potok morskich fali Wiatry nieprzychylne wiały, lecz w imię szli ciągle I zdało się słyszeć w oddali: wznieście w górę swe chorągwie! A były ich setki tysięcy nużących w powodzi stali Ich ogrom się piętrzył, jakoby potok morskich fali Wiatry nieprzychylne wiały, lecz w imię szli ciągle I zdało się słyszeć w oddali: wznieście w górę swe chorągwie!
less
|
|
| |
|
KrolAlfabetu uploaded a new video
(3 months ago)

:: Całą płytę można pobrać z www.literatyzm.pl :: Audi Vide Sile (nielegal, 2011) :: Litery: Autor :: Muzyka: Anno Domini Beats ::
Tekst:
To może od ...
more
:: Całą płytę można pobrać z www.literatyzm.pl :: Audi Vide Sile (nielegal, 2011) :: Litery: Autor :: Muzyka: Anno Domini Beats ::
Tekst:
To może od samego początku? Dobra.
Tego w ogóle miało nie być na tej płycie Kolejny przykład na to, jak zaskakujące jest życie Jak sami zauważycie, jeśli bacznie patrzycie Wzrok oszukuje i robi to znakomicie Lecz zostawmy empiryzm, tak niecnie zawiły Wkradający się sprytnie we wszystkie rymy Jakie by one nie były, co nieco sprawiły Raz zabierają wszystko, czasem dodają siły I zadajesz jedno, bardzo ważne pytanie Kim w życiu będziesz, gdy ten czas nadejdzie Na pewno nic nie jest pewne, jak pamięcią sięgnę Wątpiłem i szedłem po wszystkie krawędzie Stałem na wszystkich największych skrajach Kreowałem domysły, które świat mi stwarzał I nic nie wiedziałem, choć wiedzę kolekcjonowałem Czemu wszystko się kończy, zamiast zaczynać morałem?
I ot tak, otrzymałem tchnienie Szepnęło mi myśl, że już nigdy się nie zmienię Bo chcę pozostać w tym, co obrałem A w tą podróż idę sam, tak jak sobie obiecałem Było tyle zawodów, których nieoczekiwałem Tyle trudności, o których pojęcia nie miałem Były momenty, że zwątpieniem zostałem dotknięty I dobrze, że się wydarzyły, teraz mam więcej siły Takie rzeczy utwierdzają, że dobrą drogę się obrało Bo co to za ścieżka, bez żadnego potknięcia Jeśli cel jest szczytny, a marzenie wielkie Trzeba stanąć do bitwy o jego spełnienie Ja oddałem siebie Królowej Wenie Nie potrzebne mi już czasy ani żadne przestrzenie Jest coś takiego, co gdzieś istnieje Coś bardzo dalekiego pod niebieskim sklepieniem I choć nie mam pojęcia, bo nigdy tego nie poznałem Zaczarowało mnie jak zaklęcia ze wszystkich bajek
Jeszcze się utwierdzę w tym, że życie jest piękne Choćbym musiał czyste zło chwycić za rękę Jestem zdesperowany, co dobrze nie wróży Ale pcha mnie w ślady najciekawszych podróży Pędzę po synapsach, pobudzam impulsy Zapalam latarnie miasta, które nazwano umysł Dostaję rady, porady, ktoś coś stwierdza Ja buduję autostrady do najgłębszego wnętrza I nie macie pojęcia, co tam można znaleźć Czy te myśli wychodzą od serca, a krew to atrament? No znam pojęć parę, choć się nikogo nie pytałem Sam znalazłem to, czego szukałem W parę rzeczy wierzę, w parę już przestałem Nikt mnie nie nabierze na to, o czym kiedyś nie wiedziałem Nie jestem tym człowiekiem, co sobie pożyje i umrze Zmieniam się z wiekiem, jak chmury w pochmurne burze
"Więc musiał iść i patrzeć przez dziurkę od klucza, a tam ogarniały go emocje tak wielkie, jak te, które odczuwamy na wzburzonym morzu, gdy w czasie sztormu chodzi po nim bóg."
less
|
|
| |
|
KrolAlfabetu uploaded a new video
(3 months ago)

:: Całą płytę można pobrać z www.literatyzm.pl :: Audi Vide Sile (nielegal, 2011) :: Litery: Autor :: Muzyka: kradziony bit ::
Tekst:
"And I wil...
more
:: Całą płytę można pobrać z www.literatyzm.pl :: Audi Vide Sile (nielegal, 2011) :: Litery: Autor :: Muzyka: kradziony bit ::
Tekst:
"And I will strike down upon thee with great vengeance and furious anger those who would attempt to poison and destroy My brothers. And you will know My name is the Lord when I lay My vengeance upon thee."
Latarnia zgasła, wystygł już asfalt Wybija dwunasta na srebrnych nadgarstkach Godzina duchów, to ci w białych prześcieradłach Żądamy posłuchu, teraz, do diaska! Niech płoną instrumenty, pianina i bębny Muzyka nocy i jej akompaniamenty Pytasz po czym jestem? Moim narkotykiem muzyka, emocje i powietrze Przed nimi czuję respekt, bo bez nich zginę jak po strzale w serce Tak dudnią tam-tamy, idę głodny i niewyspany Połykam membrany, przenikam przez ściany Niematerialny, że nie do wiary Jak Strefa 11, będę cię straszył w biały dzień Uwaga, jestem groźny i uzbrojony Mam słowa i mikrofony Pełen zapas liter, które rozsypię, kminicie? Co się martwicie, już ja urozmaicę wam życie Bo to w ciemności rodzą się wątpliwości Te ewentualności, którym niejeden zazdrościł Więc kontempluj, póki nie zabraknie ci sensu To smak orientu z podziemnych kręgów Stestuj, skonwersuj, idź, graj i szukaj kontekstu Od święta napiszę piosenkę A każda noc moim świętem A piórem jak Latającym Holendrem W podzięce każdym wersem Za każdy arkusz skropiony atramentem Jestem, byłem i będę Equilibrium, equilibrium To moje equilibrium Gdy szukam równowagi spośród sześciu zmysłów I weź tu zyskuj, gdy tracisz każdego dnia A każdy dzień tak długo trwa, no ba Spadam jak grad, idę jak burza Sunę jak buldożer przez poznańskie podwórza I jak przystało na piosenkę, są zwrotki i refren Banalnie pewne... A ja to piszę lewą ręką, przez co rozmazuję atrament Może i jest to udręką, ale nie przeszkadza mi to wcale Mógłbym mieć nawet dwie lewe ręce Jeśli dzięki nim tworzyłbym więcej Pamiętasz "Kwintesencję"? Pamiętasz te wersy? Ja pamiętam je jakby to był ten pierwszy dzień I dobrze wiem, co się gdzie kryje Co za tym idzie, jak wers po bicie A co wy o tej płycie, nie kumacie, a mówicie? Bo słuch zawodzi, a patrzeć nie zaszkodzi... I środkowy palec dla tego, co we własnym słowotoku brodzi Jak feniks, umierać i się rodzić Aha, nadchodzi...
(...)
Chyba sobie jaja robisz. Chyba sobie jaja robić. Żeby se takie jaja robić w piosence. W poważnej piosence o różnych dylematach, zasadach moralnych. Takiej z przesłaniem. Poważnym przesłaniem... Priorytetowym. O, koniec.
less
|
|
| |
|
KrolAlfabetu uploaded a new video
(3 months ago)

:: Całą płytę można pobrać z www.literatyzm.pl :: Audi Vide Sile (nielegal, 2011) :: Litery: Autor, Gonzo, Miły :: Muzyka: Anno Domini Beats ::
Teks...
more
:: Całą płytę można pobrać z www.literatyzm.pl :: Audi Vide Sile (nielegal, 2011) :: Litery: Autor, Gonzo, Miły :: Muzyka: Anno Domini Beats ::
Tekst:
A, be, ce, de, e... A, be, ce, de, e... A, be, ce, de, e...
Tak to ten, od A do u, do te, do o, do er Nawiedzam bity jak zły sen, click-clack-bang Tylko ja i biała kartka, władca abecadła Makabra na samplach diabła A, be, ce, de, e - taniec błazna Samotność to ma kochanka, nadzieja to matka Wypełniają mój życiorys jak farba z flamastra Głowę mam w chmurach, dlatego tak często pada Litery same lecą mi z pióra, potem tylko je układam Wyłożyłem wam wszystkie swoje tajemnice Zaszyfrowałem je wśród liter Wystarczy wsłuchać się w tą płytę Te wersy szyte zaczarowanym długopisem Przez noce nieodkryte jeszcze żadnym pamiętnikiem Najpierw wszystko składam, potem znów się rozpadam Szukam zasad, by je łamać, prawd, by kłamać To ja, człowiek, którego nie było, zabieram jedną miłość Do krainy niebytu trzydziestu dwóch imion
I znów budzi się słońce na horyzoncie Ja wysypuję litery z książek, póki są gorące Dławię się zapachem, upajam się ich smakiem Patrzę na nie, łapię chwile I szukam tej jedynej
Od dwóch tygodni jak zamknięty w słoiku Tu dwie myśli bez słowa nie mają raczej prawa bytu Sam ze sobą przegrałem, do fiaska się przyznaję I napisałem o tym, o czym pomyślałem Ja tu karty rozdaję, witaj w moim świecie Kick, snare, pętla, słowa podbite hi-hatem Kiedy czasem nie pojmuję, ile mam tu do stracenia Kręcę kołowrotkiem tworząc odzwierciedlenia Tak wiele się zmienia, jak na rolce są wspomnienia Więc kręcę tym dalej, jak pokrętłem nagłośnienia Powstaję z cienia, kiedy zachodzi słońce Myśli biegnące, mocne bezpowrotne noce Przebieram w tych stuffach, balansuję na tematach Oddaję na trackach ścieżki, do których mam zapał Przy śniadaniu szok, do obiadu już zapomną Pach, policzek, kolektywistyczny pogląd
I znów budzi się słońce na horyzoncie Ja wysypuję litery z książek, póki są gorące Dławię się zapachem, upajam się ich smakiem Patrzę na nie, łapię chwile I szukam tej jedynej
Oto moje światło nie skradną mi, moje abecadło Jasność myślami obrabiam skrawność Literki to płaskość, nasza własność Mi nie, nie - Kolektyw, Autor - sprawność Nie zaprzeczam faktom, drugi tor fikcja Pierwszy plan mam z ust apokalipsa Bo słuch absolutny, wyrzućmy stan smutny I wrzućmy przez długopis gniew okrutny Jak siódmy krąg trzech stąd z trackiem pod prąd Kawałek mnie wziął, ja wciąż ustawiam rząd I czekam na kartkę, nie zwlekam na żagle I płynąć z falami, żyjąc zawsze można zginąć Oddaję się czynom jak ludzie na ludziach na bilon Żyjemy chwilą? Czy znam siebie na wylot? Uwierz, nic na chura, to pokulasz na swych turach Jak ulał, bo to jest hip hop, czysta pula
I znów budzi się słońce na horyzoncie Ja wysypuję litery z książek, póki są gorące Dławię się zapachem, upajam się ich smakiem Patrzę na nie, łapię chwile I szukam tej jedynej
I znów budzi się słońce na horyzoncie Ja wysypuję litery z książek, póki są gorące Dławię się zapachem, upajam się ich smakiem Patrzę na nie, łapię chwile I szukam tej jedynej
less
|
|