Added: 4 years ago
From: PUGBielany
Views: 77,184
Sort by time | Sort by thread (beta)

Link to this comment:

Share to:

All Comments (45)

Sign In or Sign Up now to post a comment!
  • Ten Kościuszko walnął w las i wyleciał w powietrze jak wszystkie samoloty które się rozwalają , TU-154 walnął i pożaru nie było

  • Dwie głupie sprawy.

    1. Nikt nie sprawdził tyłu samolotu po awarii. Czy się pali, jaka dziura. Dopiero później zauważono, że brakuje stewardessy.

    2. Przegapiono lądowanie na 150!

  • @mariohry Lądowanie na 150 to było by lądowanie z wiatrem w ogon.W krytycznej sytuacji,po zauważeniu pożaru ok. 2 minuty przed katastrofą, piloci poprosili o lądowanie na 150,lecz ta prośba nałożyła się prawdopodobnie na głos kontrolera z wieży i było już za późno.A co do sprawdzenia tyłu samolotu to tuż po awarii wyłaczyła się sygnalizacja pożaru i piloci uznali widocznie że pożar ugaszono.

  • @PUGBielany Wypowiedzi o decyzji na 150 nalozyly sie na siebie, to jasne! Ale jednak, gdyby kilka razy powtorzyli to wieza by przyjela! To rozumiem pod okresleniem "przegapili". No i najwazniejsze, gdyby ktos poszedl na ten tyl, to WIEDZIELIBY o pozarze i siadali jak najszybciej, ryzykujac rozbicie od wiatru w ogon, oczywista. Moze nawet juz w Modlinie...

  • @mariohry Możliwe też, że stracił też stery w analogiczny sposób jaki stało się to w samolotach polskich. W 1990 w podobnej sytuacji załoga innego radzieckiego Iła wyłączyła jeden silnik a informację o pożarze drugiego zignorowała, wyciągając wnioski z poprzedniej katastrofy( tak poinstruowano pilotów Aeroflotu). Samolot wylądował szczęśliwie i do tego z masą znacznie przekraczają masę dopuszczalną (tj ok 160 zamiast 107t) bo lecieli do Sahalińska i nie mieli czasu zrzucić paliwa.

  • @mariohry Załoga tego samolotu nie zdecydowała się na zrzut paliwa, bo sygnalizacja o pożarze była cały czas włączona, tzn. automatyczne gaśnice ugasiły silnik, ale sygnalizacja działała niezależnie od tego i pokazywała, że pożar był cały czas a zatem pilot musiał się zdecydować na natychmiastowe lądowanie. Jak wspomniałem zdarzenie miało miejsce w 1990 a więc możliwe, że takie rozwiązanie wprowadzono w wyniku tego co stało się w Polsce w 1987 roku.

  • @mariohry Możliwe też, że sygnalizacja w SP-LBG była wadliwa. Ciekawe jest natomiast, że konstruktorzy nie poprawili sygnalizacji mimo kilku podobnych wypadków i załoga zmuszona była do gdybania. W 1990 roku piloci trafnie ocenili sytuację, bo było małe opóźnienie między włączeniem się sygnału pożaru silnika nr 4 i sygnału dla silnika nr 3. No i mieli dużo szczęścia bo fragmenty rozsypującego się silnika nr 4 o centymetry minęły silnik 3 i lekko uszkodziły kadłub.

  • -Pożar mamy! -Gdzie? -Na czym? -Wyłączaj... -Cały czas obserwuję i słyszę pana na piątkę. Nic się, jak na razie, nie popsuło. -Wyłączam... -Na co wyłączasz? -A u nas pożar jest znów. -...mi... -Na czym? -Palicie się? -Palimy się. 11:08:58 -Chyba tak. -Gdzie jest lotnisko? W którym miejscu? -Siadamy z pożarem. -No to siadamy na jeden-pięć. -Ale gdzie masz? -Kabina jest zajęta. -Ich nie masz. -Gdzie masz. -Ja nie mam. 11:09:10 To jest ten fragment
  • @mariohry -Pożar mamy! -Gdzie? -Na czym? -Wyłączaj... -Cały czas obserwuję i słyszę pana na piątkę. Nic się, jak na razie, nie popsuło. -Wyłączam... -Na co wyłączasz? -A u nas pożar jest znów. -...mi... -Na czym? -Palicie się? -Palimy się. 11:08:58 -Chyba tak. -Gdzie jest lotnisko? W którym miejscu? -Siadamy z pożarem. -No to siadamy na jeden-pięć. -Ale gdzie masz? -Kabina jest zajęta. -Ich nie masz. -Gdzie masz. -Ja nie mam. 11:09:10
  • @PUGBielany Obcieło kontrolkę zasilania w tylnej części bagażnika nr 4

  • @mariohry Ad.1 Zgodnie z zapisem z rejestratora rozmów jeden z członków załogi powiedział, że był pożar w kabinie( prawdopodobnie po zwarciu instalacji elektrycznej) i pójdzie to sprawdzić. Załoga nie zgłaszała problemów więc ta sytuacja była pod kontrolą. Pożar zaczął się wtedy w bagażniku, do którego nie było dostępu ze względu na różnicę ciśnień między kabiną pasażerską i bagażnikiem- drzwi do luku bagażowego zatrzasnęły się po rozhermetyzowaniu kadłuba

  • @rrynek Z tego co mi wiadomo w pozostałych polskich Iłach po wypadku zamontowano okienko w tych drzwiach i zainstalowano otwory gaśnicze w tylnej ścianie, tak aby można gasić nawet przy drzwiach zatrzaśniętych. Dla porównania- brytyjski analog Iła posiadał peryskop umożliwiający obserwację tego co się dzieje w luku bagażowym pod podłogą i drugi peryskop przenośny pozwalający na obserwację tyłu samolotu (stery i silniki) a także sprawdzenie czy wyszło podwozie ( to tak a propos wypadku z 1980).

  • @mariohry Po wypadku w polskich Iłach poprawiono także instalację sygnalizującą pożar w bagażniku. Warto jeszcze wspomnieć, że Ił miał wadliwą instalację sygnalizacji pożaru silników, tzn. przy pożarze jednego sygnalizowany był pożar dwu silników po jednej stronie kadłuba. W 1982 tuż po starcie radziecki Ił-62M miał właśnie tego typu sytuację i pilot wyłączył oba silniki, zgodnie z instrukcją, ale przez to miał za mały ciąg na pozostałych i samolot roztrzaskał się.

  • Comment removed

  • @tarchalin Nic nie wycinałem.Odcinki wrzuciłem dokładnie w tej postaci w jakiej udało mi się je zdobyć z forum lotniczego.

  • @PUGBielany Sorry, omyłkowo włączyłem odcinek nie po kolei.

  • To była totalna nierozwaga pilota. Jeśli zgasły mu dwa silniki a potem dowiedział się że mu się w kadłubie coś pali to jak można zrezygnować z lądowania w Modlinie i liczyć że się doleci do Wawy w całości przy takich uszkodzeniach. W takim wypadku to trzeba było lądować na pierwszym najbliższym lotnisku to może wtedy nie byłoby takiej katastrofy, ale najgorzej jak pilot ma się za bohatera i myśli: a może jednak mi się uda dolecieć i wylądować:-/

  • Najlepiej jak fachowiec zasiądzie i komentuje . Taki fachowiec sprzed komputera . Nie przeczyta nie dowie się wszystkiego , ale znawca z niego wielki. Wie co pilot źle zrobił , a co najważniejsze wie jak powinien zrobić. Nic to że fachowcy już dawno uzanali że kapitan Pawlaczyk działał prawidłowo , jest ktoś kto wie lepiej.

  • Nie siadali w Modlinie bo było tam słabe zabezpieczenie ratownicze , a o pożarze dowiedzieli się na trzy minuty przed katastrofą. Mam prośbę zanim ktoś zacznie pisać i komentować niech troszkę poczyta na ten temat, a potem dopiero wypowiada się i krytykuje , bo kapitan Pawlaczyk już się nie obroni.

  • Te dwa moje wpisy dotyczą komentarza urzytkownika anksma. Podejrzewam że jest fachowcem nie lada o czym świadczy jego komentarz. Pozdrawiam.

  • @anksma Zaraz po awarii zasygnalizowany został pożar na dwóch lewych silnikach, po czym, ze względu na samoczynne wyłączenie sygnalizacji, załoga uznała, że pożar został ugaszony poprzez działanie automatycznych gaśnic. O pożarze w bagażniku załoga dowiedziała się na 2 minuty przed rozbiciem, gdy samolot był już bardzo daleko od Modlina i tuz koło Okęcia

  • Pilot, który zamienił się z kpt. Pawlaczykiem (kpt. Pawlaczyk 9 tego maja miał mieć dzień wolny) po późniejszych rozmowach z kolegami na EPWA (Okęcie) opowiadał w jednej z relacji, że ciąg awarii "Kościuszki" wystarczyłby na kilka poważnych katastrof lotniczych. Nota bene w wyniku prawie identycznej awarii siedem lat wcześniej rozbił się taki sam IŁ -62M - "Kopernik" (SP-LAA).

  • Nie taki sam.Rozbił się Ił 62,a nie Ił 62M.Pozdrawiam

  • "DOBRANOC, DO WIDZENIA, CZEŚĆ, GINIEMY"

    aż mnie ciarki przeszły ;(

  • Coś mi się nie chce wierzyć w tłumaczenia p.prof o ugięciu kadłuba pod wpływem temperatury. Były robione jakieś symulacje, obliczenia, próby?? Moim skromnym zdaniem po prostu rozleciał się układ sterowania - przeniesienie siły poprzez linki i rolki

  • Prawdopodobnie przepaliły się rolki prowadzące linki do trymera i sterowanie stało się praktycznie niemożliwe.W ostatniej fazie samolot leciał niejednostajnie na przemian opadając i wznosząc się.Ostatniego wachnięcia nie udało się zniwelować i maszyna runęła w las.

  • kurwa tak mało im zabrakło

  • A mógłbyś podać linka do źródła, że zrzucił ?

    Wystartował o 15:26. Awaria silników rozpoczęła się o 15:27. O 15:29 zniżał się już nad rzeką. O 15:31 wodował. 2-3 minuty za zrzut paliwa to mało. Jeśli już to musiał to zrobić natychmiast. Możliwe coś tam zrzucił.

  • tak ale samolot z dzurą w kadłubie by sie palił w modlinie a modlin najlepszego sprzętu niema a gdyby pożar wzniusł sie i zaczadził innych w samolocie mogło by być to samo

  • tez tak mysle:((( szkoda ze tego nie zrobili:((

  • trzeba go bylo w modlinie posadzic...:(:(

  • Szczerze powiedziawszy myślę,że nawet gdyby posadzili IŁ-a w Modlinie to i tak by się podobnie skończyło - pożar paliwa lotniczego, szczególnie gdy samoloty tego typu na long haule mają go dużo. A poza tym Modlin jest za małym lotniskiem do lądowania takiego olbrzyma jakim był IŁ.

  • No właśnie zawsze mnie nurtowało czy nie mogli lądować w Zatoce Gdańskiej. Jest przecież płytka. Pewnie wiedzieli że na pewno zginą ludzie ale prawdopodobnie chcieli jak najwięcej osób uratować. Ja bym chyba jednak nie ryzykował lądowania w Warszawie nawet lądowania na twardym gruncie, na bliższym lotnisku w Modlinie. Pokiereszowany samolot z niedziałającą elektroniką , dwoma palącymi się silnikami, bez sterów wysokości i 30 tonami paliwa lotniczego to koszmar.

  • Myślę, że lądowanie w Zatoce nie byłoby najlepszym pomysłem, gdyż wodowaniu mogło towarzyszyć rozprucie zbiorników paliwa i potencjalne niebezpieczeństwo ze względu na zakażenia wody i powietrza. Rozważając wszystkie plusy i minusy uważam że, powrót na okęcie było jedyną szansą na uratowanie kogoś.

  • Potencjalna szansa na uratowanie życia ludzkiego dla mnie przeważa koszty skażenia środowiska.

    Ten amerykański Airbus też mógł sobie rozpruć zbiorniki paliwa, a jednak pilot nie miał wyjścia i wodował choć tam miał komfort spokojnego bez usterek poza silnikami.

  • Kontrola klapami jest bezsensu, chyba że wychylenie klap popadało by ze skrajności w skrajność, takich akcji to możemy sie dopuścić gdy pilotujemy małe samoloty typu Cessna, Wilga.Po utracie sterowności przez IŁ-a, lądowanie trymerem było bezskuteczne.

    Jeśli silniki byłby sprawne, a stery popsute, to spokojnie mogliby popróbować lądowania na silnikach.

  • Ratowanie życia jest ważniejsze niż środowisko.

  • he he bzdury gadasz

    u nas w augustowie wstrzymano budowe obwodnicy bo środowisko warzniejsze niz życie ludzkie

  • Ciekawe czy jakbyś Ty leciał tym samolotem w tej chwili to też był byś taki "eko" ? Oczywiście nie przyjmij tego negatywnie, lub jako próbę obrażenia....

    Według mnie ratowanie ludzi byłoby ważniejsze niż późniejsze oczyszczanie zatoki z paliwa lotniczego itp...

  • Hmm prawdopodobnie nie byłbym taki "eko", tylko bym chciał ratować swój tyłek. Racja pogląd o ratowaniu środowiska po chwili namysłu staje się bezsensu. Jednakże należy pamiętać, że paliwo lotnicze jest bardzo toksycznym środkiem i już same opary potrafią zabić.

  • Teraz wiadomo. Spokojnie doleciałby do zatoki, a nawet do Okęcia gdyby nie nadrabiał drogi i nie zalatywał od południa. Mógł siadać w poprzek pasa, gdziekolwiek. Myślę że nie zdawali sobie do końca sprawy z niebezpieczeństwa. Pod Modlinem się uspokoiło i pewnie pomyśleli że jednak dociągną do Warszawy. Druga sprawa to lądowanie tylko z trymerem - klapy mieli, nie jestem pilotem, ale myślę że to trudna sztuka.

  • Wracając do wodowania, słyszałem kapitan Airbusa wcześniej zrzucił paliwo w odpowiedniej strefie zrzutu zaprezentowanej na mapie AIP.

    Lądowanie z trymerem byłoby bardzo trudną sztuką w tego typu samolotach. Nie zapominajmy, że rozbił się samolot produkcji radzieckiej, który był obfity w różnego rodzaju Bugi.

  • Pamiętaj, ze wszystko, co zrobili, było zgodne z procedurami, a takie mówią aby lądować "pod wiatr" (dlatego "33" zamiast "15" prosto z trasy) Oni byli w pracy i wykonywali wszystkie czynności zgodnie z procedurami! Będąc pilotem tego samolotu w sytuacji takiej a nie innej myślę, ze postąpił bym tak jak oni. Szacunek dla załogi tego samolotu

  • Procedury przeszkadzały im działać niekonwencjonalnie.

    Raz jeszcze przypomnę przypadek Airbusa który bo awarii silników lądował na rzece Hudson. Tamten pilot który latał wcześniej jako pilot wojskowy, siadał natychmiast z prawie pełnymi zbiornikami paliwa.

    Nasi piloci padli ofiarą braku informacji. Mieli tylko jeden działający generator prądu, wiele czujników nie działała. Nie działał czujnik detekcji pożaru w luku bagażowym nr 4.

  • @milareta tylko że nasi nie mieli rzeki Hudson pod ręką, poza tym nie porównuj A - 380 do ruskiego grata sprzed 30 lat - bo to epoka świetlna w lotnictwie :(

Loading...
Alert icon
0 / 00Unsaved Playlist Return to active list
    1. Your queue is empty. Add videos to your queue using this button:
      or sign in to load a different list.
    Loading...Loading...Saving...
    • Clear all videos from this list
    • Learn more