Nie jeden raz gość podszedł do mnie w mieście i zaczął nawijać, że miał wypadek, jest daleko od domu i potrzebuje na bilet. Potem odda, tylko muszę mu dać adres. Zwykle w takich sytuacjach wyciągam komórkę i mówię, że dzwonię na komendę. Oni na pewno znajdą jakieś wyjście z sytuacji.
Nie jeden raz gość podszedł do mnie w mieście i zaczął nawijać, że miał wypadek, jest daleko od domu i potrzebuje na bilet. Potem odda, tylko muszę mu dać adres. Zwykle w takich sytuacjach wyciągam komórkę i mówię, że dzwonię na komendę. Oni na pewno znajdą jakieś wyjście z sytuacji.
oldpiq 1 year ago