Wyszła zmęczona, o cukrowych ustach Zapowiadając śmierć własnej cnocie Chciała tylko spać pod jego oknem By ujrzeć światło lamp gasnących Nie mogła zrozumieć swojego głębokiego uczucia I jak przestraszona, błąkając się po lesie, Nie widziała żadnego możliwego sensu Ciągłego trwania w apatii słów wtedy zrozumiała, ze samotność, która ja spotkała, stała się darem, stała się narkotykiem, natchnieniem spalającym jego brud upokorzenia, czarna kawa, której smak sprawiał jej ból, (...)
(...) koiła rany nieprzespanych nocy, samobójstwo stało się dla niej żartem, z którego śmiała się (….???)
--------------
on tylko wszedł w jej pragnące ciało,
lekko dotykając wnętrza dawno juz opuszczonego,
pozostawiając lekki posmak rozkoszy, a zostawiając na zawsze gorzki smak goryczy...
wszystkiemisiesa 5 months ago
wszystkiemisiesa 5 months ago
i kolejna piosenka;D jej jestem zachwycona,pozdrawiam ;)
575kam 5 months ago